Benítez, skazany

11999071_10150917241164953_3984345954913150024_n

Teraz, albo w czerwcu. Przygoda Beniteza z Realem Madryt nie potrwa długo, ponieważ zapadła już pierwsza decyzja, która została podjęta po wysoko przegranym „Klasyku” na Santiago Bernabéu. Zarząd klubu stracił zaufanie do szkoleniowca, który w niecałe trzy miesiące stracił całkowitą kontrolę nad drużyną.

Trener uczynił z drużyny zespół bez tożsamości, pozbawił ją odpowiedniego stylu gry. Tak wynika z obrazu i przebiegu spotkań, kiedy Real Madryt wybiega na murawę. Benitez nie może liczyć na zaufanie zarządu, ponieważ władze „Królewskich” straciły zaufanie do niego, przez co sytuacja uległa całkowitemu pogorszeniu.

Sternicy klubu muszą wyciągnąć wnioski. Pierwszym winnym porażki jest oczywiście trener, który w czerwcu objął zespół, gdy została podjęta decyzja o zwolnieniu poprzednika – Carlo Ancelottiego. Skład został powierzony Benitezowi, którego Perez wybrał z rozpędu i bez namysłu. To właśnie on miał przynieść nowy impuls drużynie. Jak widać czas nie przyznał racji, co pokazuje sześć punktów straty do FC Barcelony; 7 zwycięstw w 12 meczach ligowych to bilans stawiający „Królewskich” w ciemnych barwach.

Zrobić to teraz, czy poczekać do czerwca? W Madrycie są świadomi tego, że pozycja Beniteza wśród piłkarzy jest na niskim poziomie, a relacje z niektórymi piłkarzami prawie nie istnieją. Mowa tutaj szczególnie o sytuacji Cristiano Ronaldo. Trzeba reagować. Ludzie domagają się zwolnienia Beniteza.

Florentino Pérez woli przemyśleć i przenalizować całą sytuację na spokojnie. Wczoraj był zburzony, jednak udało mu się zachować zimną krew. W tygodniu planuje rozmowę z trenerem, piłkarzami i całym sztabem szkoleniowym. Po niej mają zostać podjęte odpowiednie decyzje. Prezydent nie chce zmieniać trenera, lecz może ugiąć się pod naciskiem innych, którzy domagają się jego głowy.

Przeciwko Benitezowi jest także Bernabéu. Kibice wrócili wczoraj do domów bardzo zdenerwowani. Już na stadionie krzyczeli „Benitez wynocha, Perez do dymisji”. Barcelona pogrążyła „Królewskich” i ich trenera. Czas na reakcję Pereza.