Co z meczem dwoch gigantów?

 


 

Nie ma spotkania na polu klubowym o większej skali zainteresowania na świecie niż słynne już El Clásico. Nic dziwnego, że wobec ostatnich tragicznych wydarzeń w Paryżu , a także oststniej sytuacji , gdy po znalezieniu podejrzanej walizki odwołano mecz między Niemcami a Holandią, osoby odpowiedzialne za organizację meczu, jak i przedstawiciele Barcelony i Realu debatują, jak możliwie najlepiej zadbać o bezpieczeństwo ludzi w Madrycie.

Wszyscy boją się, że skoro miało dojść do zamachu terrorystycznego na Stade de France (zdaniem francuskich mediów, udaremniły go służby bezpieczeństwa, nie wpuszczając zamachowca-samobójcy na stadion), to każde kolejne wydarzenie sportowe na dużą skale może być obiektem zainteresowania terrorystów i zarazem relacją na żywo z zamachu skierowaną na cały świat.

Doszło już do spotkania między policją, reprezentantami miasta i rządu oraz przedstawicielami obu klubów. Od czwartku tereny wokół Estadio Santiago Bernabeu będą kontrolowane przez policjantów z przeszkolonymi psami mającymi wykrywać ładunki wybuchowe. Ponadto ochrona dostała specjalne instrukcje, by koncentracja i uwaga były tego dnia na najwyższym poziomie – kontrolowanie każdego detalu, dokładne przeszukiwanie i brak odpuszczania w sytuacjach spornych.

 

Organizatorzy meczu zastosują nowoczesny system trzech stref bezpieczeństwa, chcąc zidentyfikować wszystkich ludzi zaangażowanych w El Clásico. Osoby bez biletu nie będą miały wejścia pod stadion, a wykrywaczem metalu zostaną potraktowani nawet ludzie mający wejściówki na lożę honorową.

 

Delegat rządu Hiszpanii w Madrycie, znana ze świata polityki Concepción Dancausa uspokaja, że kontrolowane będą nawet kanapki z szynką, bo taką metodą kibicom Benfiki udało się wnieść race na Estadio Vicente Calderón. Jak widać, wszyscy w Madrycie zdają sobie sprawę ze skali problemu, zwłaszcza w obliczu piłkarskiego śwata, gdzie pilka nożna powinna być najważniejsza.

Źródło: przegladsportowy.pl