Czarne chmury zbierają się nad Benítezem

Real Madryt przegrał z Villarreal na dwa sposoby: sportowy i instytucjonalny. Królewscy polegli zarówno na boisku jak i na poziomie klubowym. Spodziewano się innego wyniku niż ten, który miał miejsce. To kolejny kubeł zimnej wody na głowę trenera. Benítez zaczyna tracić autorytet i coraz częściej znajduje się w centrum uwagi. Po kompromitacji w meczu z Barceloną spodziewano się silnej reakcji ze strony drużyny, tymczasem na El Madrigal doszło do kolejnego rozczarowania.

Analiza sytyuacji

W klubie już nikt nie ukrywa, że cierpliwość powoli się kończy. Po kompromitacji w Klasyku, prezes udzielił trenerowi pełnego poparcia i nikt nie ośmielał się tego kwestionować. Teraz, 21 dni później doszło do kolejnego rozczarowania, czyli porażki z Villarealem.  Obecnemu trenerowi nie pomaga z pewnością fakt, że w klubie coraz więcej osób chce, aby zastąpić go Zidanem.

Benítez nie czuje wsparcia ze strony klubu

Trener coraz częściej zaczyna obawiać się o swoją pozycję. Z każdym dniem czuje się coraz bardziej samotny, źle wpływa na niego fakt, że nikt go nie wspiera. Jego pozycja w Madrycie słabnie, wyniki nie przemawiają za nim i kibice coraz głośniej zaczynają go krytykować. Nie bez znaczenia jest również incydent z Pucharem Króla.

Rozczarowanie wynikami

Po porażce w Klasyku i wygłoszeniu oficjalnego poparcia ze strony klubu, oczekiwano, że trener weźmie się do pracy, a to przełoży się na wyniki. Tymczasem jest coraz gorzej. W 15 spotkaniach, Królewscy stracili 15 punktów, potknęli się już w sześciu spotkaniach, a ponadto strzelili 23 bramki mniej niż przed rokiem.  Nic nie idzie tak jak powinno. Nie ma, ani gry, ani wyników.

Stracona okazja, aby zrehabilitować się za Klasyk

W Madrycie zaczęto zapominać o porażce z Barceloną i blamażu w Pucharze Króla. Zespół zanotował pięć kolejnych zwycięstw, kilka bardzo widowiskowych. Powoli zaczęło to przywracać wiarę w drużynę i miało dobry wpływ na nastroje kibiców. Wszystko zaczęło się układać po myśli Realu, Barcelona znów się potknęła i była szansa na zmniejszenie straty, jednak zespół nie wykorzystał tej okazji. Co więcej, wyglądało to bardzo źle i pozostawiło wrażenie, że drużyna zmierza w złym kierunku. W kolejnym meczu, z Rayo, atmosfera znów będzie bardzo napięta. Wszyscy bacznie będą obserwować piłkarzy i trenera.

Świąteczny obiad

W następny piątek odbędzie się tradycyjne klubowe spotkanie z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Na obiedzie będą obecni członkowi sekcji piłkarskiej i koszykarskiej. Nie będzie za wiele do świętowania, bynajmniej jeśli chodzi o piłkę nożną.  Trener i prezes będą musieli siedzieć przy jednym stole. Sytuacja już jest mocno skomplikowana, a może być jeszcze bardziej, jeżeli TAD odrzuci w piątek odwołanie Realu Madryt, od decyzji o wykluczeniu z Pucharu.

El Madrigal, zabawa piłkarzy

Co ciekawe w klubie są przekonani, że mecz z Villarealem był swego rodzaju pojedynkiem pomiędzy piłkarzami i trenerem . To właśnie złe relacje między obiema stronami, są postrzegane za przyczynę słabej postawy.

Zmiana Kroosa, zwiastunem kolejnego problemu.

W meczu na El Madrigal nie wystąpił Toni Kroos. Pozycja Niemca była dotąd nie do zakwestionowania, jednak w tym spotkaniu trener postawił na Casemiro. Od przybycia do Madrytu, Benítez toczy kolejne spory z gwiazdami zespołu. Dotychczas było już sporo mniejszych lub większych konfliktów, w których brali udział: Ramos, James, Cristiano, Marcelo, Jesé i kilku innych zawodników. Teraz na celowniku trenera znalazł się Kroos. Benitez traci kontrolę nad szatnią. Nie potrafi poradzić sobie z drużyną gwiazd, wiele osób sygnalizowało to już od kiedy przybył do Madrytu.