Czy Kovačić musi odejść?

Embed from Getty Images

Po trzech sezonach w Realu Mateo Kovačić udzielił wywiadu, w którym otwarcie powiedział, że być może będzie musiał zmienić barwy klubowe. Dla wielu kibiców Los Blancos był to cios, ale dla samego Chorwata może być to okazja do rozwoju, którego pozycja rezerwowego mu zapewnić nie może. 

Kiedy 18 sierpnia 2015 roku Kovačić dołączał do Realu Madryt z pewnością wiedział, że wywalczenie pierwszej jedenastki nie będzie łatwe. Pierwsze skrzypce grali tam Toni Kroos i Luka Modrić. Z rocznego wypożyczenia wracał też Casemiro. Nie można też zapomnieć o Isco i mającym za sobą świetny sezon Jamesie. Mimo takiej konkurencji były już piłkarz Interu zdecydował się podnieść rękawice i zaryzykować. 

Po trzech latach bardzo trudno jednoznacznie zdecydować, czy Chorwat podjął dobrą decyzję przechodząc do Realu Madryt. W tym czasie zdobył z Królewskimi kilka pucharów. Zdecydowanie najważniejsze są dla niego trzy triumfy w Lidze Mistrzów. Nie miał jednak na to aż takiego wpływu jakby chciał. A ciągu tych trzech sezonów w najbardziej prestiżowych rozgrywkach rozegrał zaledwie 813 minut. Ponadto zaledwie trzy razy rozegrał spotkanie w pełnym wymiarze czasowym. Każde było w fazie grupowej i w każdym Real Madryt mierzył się z mało wymagającym rywalem. Do tej pory Kovačić tylko raz dostał szansę wykazania się w bardziej prestiżowym spotkaniu rozgrywek klubowych. W tym sezonie Chorwat zagrał przeszło 70 minut w rewanżowym spotkaniu z PSG. Mimo znakomitej gry nie udało mu się przekonać Zidane’a do częstszego stawiania na niego. 

W trakcie mistrzostw świata Kovačić tak samo jak w Realu jest ledwie rezerwowym grającym jedynie końcówki spotkań. To również jest powodem, przez który chce on zmienić swoją garderobę. Zbyt mała liczba minut nie zapewnia mu zaufania selekcjonera Chorwacji. Zawodnik Realu Madryt nie ma także ogrania w najtrudniejszych spotkaniach, którym towarzyszy największa presja. W minionym sezonie od pierwszej minuty grał w zaledwie trzech meczach z rywalami z najwyższej półki. Poza wspomnianym wcześniej meczem z PSG zagrał także z Atlético i Barceloną. Zwłaszcza jego występ z Dumą Katalonii został zapamiętany. Niestety większość osób pamięta jego błąd przy pierwszej bramce rywali Królewskich. Kova podjął wtedy złą decyzję i zamiast zaatakować Rakiticia skupił się na Messim, którego tego dnia niemal wyłączył z gry. Doprowadziło to do straty bramki. Tak mała liczba minut w wielkich spotkaniach zdecydowanie nie daje Daliciowi pewności, że Mateo nie zawiedzie w kluczowych momentach. 

Pomimo faktu, że Kovačić jest ledwie rezerwowym praktycznie nikt nie ma wątpliwości, że jest to klasowy pomocnik. Wielkim atutem Chorwata jest jego uniwersalność. Zawodnik ten dobrze czuje się zarówno grając w ofensywie, jak i w defensywie. Jego znakiem rozpoznawczym są rajdy ze środka boiska, które bardzo często zakończyć może najwyżej faul przeciwnika. Piłkarz Królewskich posiada do tego znakomite podania. W meczu z Islandią rozegrał 82 minuty i w tym czasie ani razu nie pomylił się zagrywając do kolegi z zespołu.  Chorwat znakomicie wygląda także w defensywie. Umiejętność czytania gry pozwala mu przecinać wiele podań. Na bardzo wysokim poziomie są także jego wślizgi. Czysty i efektowny odbiór w wykonaniu byłego piłkarza Interu do rzadkich nie należy. O jakości jaką Mateo daje okolicach swojej bramki najlepiej świadczy fakt, że potrafił on znakomicie pokryć Messiego.  Poziom prezentowany przez Kovačicia powoduje, że interesuje się nim wiele zespołów. Do tej pory można było usłyszeć o zainteresowaniu ze strony Juventusu, Interu, Liverpoolu, Tottenhamu, Manchesteru United i ostatnio także Chelsea. 

Początkowo wszystko wskazywało na to, że Kova bardzo szybko opuści stolicę Hiszpanii. Bardzo niska klauzula wręcz zapraszała do składania ofert. Obecna sytuacja na rynku powoduje, że 50 milionów euro za tak młodego i uniwersalnego pomocnika wydaje się być ceną wręcz promocyjną. Później Marca podała informacje, że tak naprawdę Chorwat ma klauzulę wynoszącą 300 milionów euro. Ta druga wartość pojawiła się zaraz po wywiadzie Kovačicia, więc początkowo wydawało się, że jest to jedynie zwykła plotka mająca zapewnić ciekawość czytelników. Jednak po zapoznaniu się z taktyką Florentino Péreza bardziej prawdopodobne może być właśnie 300 milionów euro. Prezes Królewskich od jakiegoś czasu zabezpiecza się przed utratą swoich zawodników zapisując w ich kontraktach wysokie klauzule. Tak na przykład Cristiano Ronaldo już kilka lat temu mógł swobodnie odejść z klubu dopiero wtedy, gdyby ktoś zdecydował się wyłożyć za niego miliard euro. 

Obecnie żaden klub nie zdecyduje się za wyłożeniu 300 milionów euro za Mateo Kovačicia. Jednak zespoły wciąż mogą negocjować cenę Chorwata. W chwili obecnej serwis Transfermarkt wycenia go na 30 milionów euro, ale wątpliwe, że odejdzie on za tak niską kwotę. 

Jednym z klubów, który mógłby być zainteresowany sprowadzeniem Kovy może być jego były klub, Inter Mediolan. Piłkarz Los Blancos rozegrał we Włoszech już 97 meczów i sprawdzał się tam bardzo dobrze. Tak jak wtedy również i obecnie grałby jako „8”. Razem z Brozoviciem i Nainggolanem mógłby tworzyć bardzo dobry tercet w środku pola. Z pewnością byłby na San Siro mózgiem drużyny. Znajomość ligi i obecność dwóch innych Chorwatów w zespole czyni ten kierunek bardzo wygodnym dla Mateo. 

Wśród innych włoskich klubów zainteresowanych Kovačiciem wymieniało się także Juventus. Stara Dama ma w swojej pomocy kilka dużych nazwisk, w dodatku niedawno pasiastą koszulkę wybrał także Emre Can. Wśród grających w środku boiska zawodników niepewna jest jednak przyszłość Pjanicia, który jest łączony z Barceloną. W dodatku Matuidi, Khedira i Marchisio już nie są najmłodsi. W teorii rezerwowy reprezentant Chorwacji nie powinien mieć więc problemu z wywalczeniem wejścia od pierwszej minuty. Jednak doświadczenie jego rywali do miejsca w składzie może mieć duże znaczenie przy wyborze wyjściowej jedenastki. Oznaczałoby to identyczną pozycję jak w Madrycie, a to z pewnością nie zachęca Kovačicia do zmiany półwyspu. 

Poza Włochami bardzo dobrym kierunkiem dla Chorwata mogą być Wyspy. Znakomita gra w obronie i czytania gry przy niezłych warunkach fizycznych powodują, że Kovačić powinien się odnaleźć w angielskiej piłce. Dlatego też już od jakiegoś czasu można przeczytać plotki, że wyląduje on w Liverpoolu. Opcja ta jednak wydaje się być coraz mniej prawdopodobna. Do klubu dołączyli już Keïta i Fabinho. Do tego The Reds są zainteresowani Fekirem. Po przyjściu tych trzech piłkarzy Anfield może być za ciasne na kolejnego pomocnika. Zwłaszcza transfer zawodnika RB Lipsk może być sporą przeszkodą. Tak samo jak Kovačić preferuje on grę na „8” i obaj nie zgodzą się na pozycję rezerwowego. 

W ostatnich tygodniach pojawiały się także pogłoski, że Mateo przejdzie do któregoś z zespołów z Manchesteru. Jednak oba kluby nie mogłyby mu zapewnić pierwszej jedenastki. W czerwonej części tego miasta bardzo ważną rolę z pewnością będzie pełnić Pogba, który przecież jeszcze rok temu był najdroższym piłkarzem w historii. Do tego Matić, Herrera, Mata i przychodzący Fred. The Citiziens również mają już ustaloną hierarchię w środku boiska. Rola Kovy w Madrycie i Manchesterze nie różniłaby się znacznie. 

Dla chorwackiego pomocnika dobrym rozwiązaniem mogłaby być zamiana stolicy Hiszpanii na stolicę Anglii. Przejście do Tottenhamu lub Chelsea wydaje się być dla Kovačicia najlepszą opcją, ponieważ powinien mieć zapewniony pierwszy skład i jego zarobki powinni być znacznie lepsze niż chociażby we Włoszech. W Chelsea obecnie właściwie tylko Kanté jest od Chorwata lepszym piłkarzem. Starzejący się już Fàbregas i niewypał transferowy Bakayoko nie powinni być dla piłkarza Realu Madryt znaczącymi rywalami do miejsca w pierwszym składzie. W Tottenhamie z kolei zastąpiłby Dembélé. Belg zamierza odejść w tym okienku i The Spurs Kovačić powinien bez problemu wejść w jego buty. 

Do końca okienka transferowego mamy jeszcze prawie dwa miesiące. W tym czasie może się zdarzyć bardzo dużo i mimo, że Mateo powiedział w wywiadzie, że zamierza odejść, jego przenosiny nie muszą być przesądzone. Piłkarz przyznał, że nie przeprowadził jeszcze rozmowy z nowym trenerem Realu Madryt. Lopetegui być może wie, jak zapewnić Kovačiciowi tak potrzebne mu minuty i mimo tak wielkiego zainteresowanie ze strony innych klubów Chorwat ostatecznie będzie walczył o czwartą z rzędu Ligę Mistrzów w białym trykocie.