Czy Madryt pozostanie Królewski?

Poniższy tekst jest autorstwa Jareckiego. Jest to tylko i wyłącznie moja autorska opinia, a nie oficjalne stanowisko serwisu Halamadrid.pl

 

Florentino Pérez zapowiedział, że Los Blancos potrzebują impulsu, a Benitez ma tylko szlifować dzieło Mourinho i Ancelottiego. The Special One oraz Carlo nakreślili drogę jaką powinien podążać Benitez, jednak były szkoleniowiec Valencii nie potrafi wpasować się w te same tory. Wizja drużyny José Mourinho znana była z niesamowitych kontrataków, szybkich podań oraz indywidualności. Za Carlo mieliśmy dążenie do długiego rozgrywania piłki i coraz mniej kontrataków. Za czasów Beniteza kontr jest jeszcze mniej, a długie rozgrywanie piłki nie zawsze wychodzi. Mou nauczył kibiców Królewskich, że rzut rożny dla przeciwnika był często groźniejszy dla niego samego, niż dla Królewskich. Czas przeprowadzonych kontrataków można było liczyć stoperem z dokładnością do setnej sekundy. Pewna osoba kiedyś zadała mi pytanie, dlaczego kibicuję Realowi Madryt i za co go kocham. Pytanie niby banalne, ale po kilku minutach zacząłem się nad nim zastanawiać głębiej. Może wydać się to dziwne, ale zadałem sobie pytanie, dlaczego właśnie Madryt, a nie Barcelona, Chelsea, Inter czy inny wielki klub. Aby znaleźć odpowiedź to pytanie postanowiłem obejrzeć wspaniałe, ale i smutne momenty piłkarskiej historii najbardziej utytułowanego klubu. Zrozumiałem, że tylko ten klub gra piłkę, która tak cieszy moje oko. Tylko Real Madryt ma tak wspaniałą historię, kibiców, prezesów, legendarnych piłkarzy jest wręcz świątynią futbolu. Nie znam drugiego innego klubu, który gotów byłby oddać swoją największą gwiazdę rywalowi za darmo. Tak postąpił jednak Real Madryt w obliczu katastrofy w Monachium. Zginęły wtedy dwadzieścia trzy osoby, zaś osiem z nich było piłkarzami Manchesteru United. Wtedy też legendarny prezes Santiago Bernabéu zaoferował Manchesterowi United na czas odbudowy zespołu, najlepszego piłkarza świata – Alfredo Di Stefano. To tylko jedna z wielu pięknych, a zarazem tragicznych historii. Wracając do czasów współczesnych bardzo zastanawia mnie postawa nowego Realu Madryt. Jednak czy słowo nowego jest odpowiednie ? Zadaniem Beniteza jest tylko doszlifować genialny projekt Mourinho i Carlo, Mou stał się tym, który przerwał hegemonię i pokazał innym jak pokonać najlepszą Barcelonę w historii. Mourinho miał pewną obsesję, a nazywała się ona Barcelona, po pamiętnej manicie postawił wszystko, aby w końcu znaleźć sposób na Katalończyków, to się udało. Zapłacił jednak wysoką cenę, zbyt wysoką. Zdaniem wielu Mourinho nie mógł zostać w Realu Madryt, ponieważ atmosfera wyglądałaby bardzo podobnie do końcówki ery Galacticos. Ancelotti stosunki z szatnią miał naprawdę świetne, wszyscy byli mu oddani, czasami trudno zrozumieć decyzje zarządu, ale jak pamiętamy nudne mecze Królewskich, gdzie Carlo zawsze robił to samo można było odnieść wrażenie, iż faktycznie brakuje tego impulsu i świeżości. Niewątpliwe Real musiał nauczyć się grać atakiem pozycyjnym, ten element jest niezwykle ważny w kontekście ligi mistrzów, która swoje apogeum osiąga w najbardziej kluczowych momentach sezonu. Mourinho dobrze wiedział, że potrzebuje w pewnych etapach sezonu grać ‘tiki-taką’ dlatego tak bardzo walczył o zakup Luki Modricia Transfery, które do tej pory wykonał Real Madryt świadczą o całkowicie innej polityce niż dotychczas. Pérez zaczął inwestować w młodzież, ale czy można mówić o młodzieży patrząc na nazwiska takie jak Isco, Carvajal czy Kovacić, jednak nie wydaje mi się, że Florentino Pérez sam z siebie zmieniłby tak radykalnie politykę transferową Królewskich. Zmianę polityki możemy w pewnym stopniu zawdzięczać Zizou, który nakierował Pereza na dobrą drogę transferem Varane’a. W piłkarskim świecie panuje powiedzenie, że wybitny piłkarz nigdy nie będzie wybitnym trenerem. Może to prawda, ale nikt nigdy nie mówił, że genialny zawodnik nie może być genialnym skautem. Wierzyłem w projekt Mourinho, a projekt Carlo w połowie drugiego sezonu również uznałem, za zakończony. Obecnie Benitez nie przekonuje nawet największych optymistów, a większość czeka już na wiadomość o zwolnieniu szkoleniowca, wydaje się, że piłkarze również chcieli by oficjalny komunikat dymisji Hiszpana. W gronie następców padają takie nazwiska jak Mourinho czy Zidane, ta dwója wyprzedza znacznie pozostałych kandydatów, osobiście widziałbym kontynuację projektu Mourinho po raz drugi, brak Ikera na pewno poprawiłby pracę The Special One, a jak napisze się nam kolejna historia Królewskich przekonamy się zapewne niebawem.