Ekstraklasa Beníteza trwa…

W pierwszych 45. minutach gra Królewskich nie odmieniła się, w pierwszym kwadransie gry piłkarze Beníteza zagrozili bramce Sociedad dwukrotnie z rzutów rożnych.

Kilka chwil później odpowiedzieli Baskowie, niestety w jednej z ofensywnych akcji kontuzji doznał najskuteczniejszy snajper Realu Sociedad San Sebastián – Irmanol Agirretxe, w jego miejsce wszedł Bruma. Warto wspomnieć o kapitalnej postawie w bramce gości Rulli, który raz za razem wyciągał coraz trudniejsze strzały. Momentem kluczowym w pierwszej połowie był podyktowany rzut karny dla gospodarzy, niestety Cristiano fatalnie przestrzelił, grubo ponad metr nad poprzeczką. Warto dodać, że karny wskazano niesłusznie. Gra Realu Madryt wygląda tak jak zwykle, czyli brak składnych akcji, brak ostatniego podania, bądź szybkie i bezmyślne straty. W 40. minucie arbiter wskazał na jedenastkę, drugi rzut karny dla Realu Madryt, do jedenastki podszedł ponownie Cristiano i tym razem nie pomylił się. Karny podyktowano w pełni zasłużenie, po zagraniu ręką. Przed końcem pierwszej części gry  zdarzyła się druga kontuzja w zespole baskijskim , boisko opuścił Canales, a w jego miejsce wszedł Pardo. Arbiter doliczył dwie minuty, jednak końcówka nie przyniosła już nic ciekawego. Królewscy grają nijako, ale prowadzą.

Po zmianie stron najpierw faulował niepotrzebnie Modrić, ale zawodnik Sociedad przestrzelił z dogodnej odległości. Kilka minut później Pepe popełnił kardynalny i dziecinny błąd, następnie piłka powędrowała do Brumy, a ten minął tyczkę Danilo i precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce nad interweniującym bezradnie Navasem. Benítez zrobił się cały czerwony, a sędzia boczny musiał uspokoić szkoleniowca Królewskich. W 54. minucie Bruma stanął z Keylorem Navasem sam na sam, jednak ten pojedynek padł łupem Kostarykanina, a kolejny pojedynek przegrał Danilo. W międzyczasie sędzia skrzywdził zespół Sociedad nie dyktując karnego po faulu Pepe. Kilka chwil później zaczął nam się mecz cios za cios, oko za oko, ząb za ząb, co by tu podgrzać atmosferę. Pepe w ostatniej chwili wyczyścił Brumę na piątce Keylora, następnie Bale uderzył zza pola karnego, ale znowu fenomenalnie bronił Rulli. W 58. minucie Benítez zdecydował się bronić wyniku na defensywny wariant kosztem Jamesa, a w jego miejsce na murawie zameldował się Kovacić. Po bezbarwnej grze Królewskich przez kilkanaście minut nic nie wskazywało, że będzie lepiej. W 67. minucie Real miał dziesiąty rzut rożny w tym spotkaniu, który został wreszcie wykorzystany po dośrodkowaniu Marcelo piłkę z woleja uderzył Cristiano, która przeleciała przez większość zawodników Sociedad i wpadła do bramki Rulliego. Po strzelonym golu gra Królewskich wydaje się ożywić, po składnej akcji Cristiano, Danilo i Benzemy w pięknym stylu obronił bramkarz gości, a w międzyczasie kolejną kontuzję zobaczyliśmy w zespole przyjezdnych. W 76. minucie zszedł chyba najlepszy zawodnik z ofensywnego trio czyli Benzema, a w jego miejsce pojawił się Lucas Vázquez. Pod koniec regulaminowego czasu gry zobaczyliśmy wreszcie atak godny Realu Madryt, Ronaldo uwolnił Bale’a, ten długą mocno bitą centrą dograł na przysłowiowy nos Vázqueza, który przyjął idealnie i sam na sam z bramkarzem nie pomylił się. Tuż po bramce Lucasa na boisku zameldował się Casemiro w miejsce Luki Modrićia. W końcówce nie zobaczyliśmy już nic ciekawego, a bezbarwne spotkanie skończyło się.

Reasumując Real nie odmienił się, na tle ligowego średnia, bo z całym szacunkiem dla Basków, 14 miejsce w tabeli, na Bernabéu powinien być to spacerek dla Królewskich, a gra w większości nie ekscytowała, gdyby ktoś przespał większą część meczu i przebudzał się przy krzykach komentatorów nic by nie stracił. Benítez coraz mocniej gestykuluje, szybciej truchta przy linii, coraz bardziej się denerwuje, ale na styl gry nie przenosi się to w żaden sposób. Jeżeli w dalszym ciągu na ławce trenerskiej zasiadać będzie Benítez to nie wróży to chyba nic dobrego, piłkarze ewidentnie nie odnajdują się w jego filozofii, chyba, że zdobywcy Ligi Mistrzów przez półtora roku stali się drużyną z polskiej ekstraklasy. Z tygodnia na tydzień piłkarze zapominają o grze za czasów Mourinho i Carlo Ancelottiego, co widać z każdą rozegraną kolejką. Na Mestalla z pewnością łatwiej nie będzie.

                      REAL MADRYT    –    REAL SOCIEDAD 3:1

42′  Cristiano Ronaldo (k)             49′ Bruma
67′  Cristiano Ronaldo
86′  Lucas Vázquez