ESPN: Gra zespołowa ponad indywidualizmem


91010hp2

Madryt, Hiszpania – Przyjdzie kiedyś taki czas, że drużyna Barcelony nie będzie więcej zaskakiwała. Nie wydarzy się to jednak prędko.

Przez 70 lat (tak, 70), Barcelona wygrywająca na Bernabeu była bardziej rzadkością niż prezydent Camp Nou dostający świąteczną kartkę od Generała Franco. Ale od czasu przejęcia klubu przez Joana Laporta w 2003, wygrywanie na Santiago Bernabeu stało się czym naturalnym, niczym oddychanie. Jednakże Barca ciągle nas zaskakuje.


Obiektywnie,  sobotnie El Clasico powinno zakończyć się zwycięstwem Madrytu — albo chociaż znaczącą dominacją Realu Madryt. Pełny skład pierwszy raz w sezonie, dwa tygodnie odpoczynku, praca nad strategiami, jednym słowem: Los Blancos mieli genialne możliwości przygotowania się na mecz. Wyśmienici piłkarze jak Cristiano Ronaldo, Isco, Toni Kroos oraz Gareth Bale mieli swoje najdłuższe „wakacje” w sezonie.

Barcelona, dla porównania, przybyła do stolicy Hiszpanii ze swoim geniuszem, Lionelem Messim, nie będącym w pełni gotowym do gry. Nie mieli Xavi’ego, swojego lidera „orkiestry” po raz pierwszy po 15 latach. Javier Mascherano w mgnieniu oka zszedł kontuzjowany i dwóch ważnych zawodników (Neymar, Dani Alves) wciąż cierpieli z powodu jet laga.

Czy ktoś zdołał to zauważyć? Nie…