Griezmann: Mam nadzieję, że Torres strzeli zwycięskiego gola w Mediolanie

Embed from Getty Images

Przed startem jego pierwszego finału Ligi Mistrzów, Antoine pamięta początki – jak opuszczał dom z plecakiem pełnym marzeń. W Atleti nauczył się „wygrywać i rywalizować na każdej sesji treningowej”.

-Masz 25 lat, a przed tobą twój pierwszy finał Ligi Mistrzów. Jak się z tym czujesz?

-Jestem spokojny i opanowany. Podchodzę do tego meczu razem z kolegami z drużyny i resztą sztabu jak do wszystkich innych w tym sezonie.

-Finał Ligi Mistrzów, który wspominasz jako pierwszy?

-Rok 2005, mecz pomiędzy Liverpoolem i Milanem. Byłem w hotelu tuż przed wyjazdem z mojej miejscowości do San Sebastián. To był bardzo widowiskowy i szalony mecz. Niezapomniane spotkanie, zwłaszcza jeżeli czegoś bardzo chcesz..

-Wracałeś myślami do tego spotkania z nadzieją, że sam kiedyś tam zagrasz?

-Marzę o Lidze Mistrzów od kiedy opuściłem moje miasteczko. To był mój cel. Kiedy ktoś wierzy w marzenia, wierzy w udział w spotkaniach na najwyższym szczeblu to finał Ligi Mistrzów jest jedną z takich rzeczy.

-Czego nauczyłeś się dochodząc tutaj?

-Aby cieszyć się życiem i ciężko pracować. Praca zawsze daje nagrodzę, ale trzeba się nią również cieszyć. Kiedy jestem szczęśliwy na boisku i poza nim, to widać to wszystko w mojej grze. Udaje mi się wtedy rozegrać wspaniałe spotkania.

-W tym sezonie jesteś jednym z najszczęśliwszych piłkarzy. Pobiłeś rekord strzelonych goli przed rozpoczęciem gry w finale Ligi Mistrzów i Euro.

-Jestem zadowolony z moich występów i strzelonych goli. W życiu prywatnym jestem szczęśliwym człowiekiem i myślę, że widać to na boisku.

Jako ojciec zmieniłeś już punkt widzenia swojego dziecka na świat?

-Jeszcze nie. Mała nadal spędza dużo czasu śpiąc lub jedząc. W tej chwili mało ingeruje w jej życie, ale za każdym razem, gdy wracam do domu to chcę ją zobaczyć.

-Jako młody zawodnik bardzo szybko wróciłeś do domu, aby udać się do innego kraju. Warto zauważyć, że Atlético próbowało dwa razy ciebie zakontraktować zanim zaakceptowałeś ich ofertę. Dlaczego?

-Nie widziałem siebie opuszczającego Real. Musiałem się czegoś nauczyć. Zespół był świetny przez swoją trwałość. W końcu dotarliśmy do Ligi Mistrzów, ale nie poszło nam tam dobrze. Od zawsze miałem to marzenie. To było bardzo miłe ze strony mojego klubu, który dał mi wszystko.

-W końcu Atleti zdecydowało się ciebie ściągnąć do siebie. Kiedy zaproponowano ci granie na szpicy i odpowiedzialność za zdobywane bramki to jak się na to zapatrywałeś?

-Pamiętam, że byłem na wakacjach w Turcji i zostałem powołany, aby stawić się we Francji na spotkanie z Gil Marín. Powiedziano mi, że będę grać na pozycji napastnika. Powiedziałem: „Świetnie. Lubię być w pobliżu pola karnego. Nie jestem zawodnikiem, którego przytłaczają takie sytuacje. Mogę grać na ścianę, skupiać na sobie uwagę obrońców lub strzelać bramki.” Więc pomysł wydawał się dobry, wyglądało to lepiej.

-Gole to największa odpowiedzialność, jak to uniosłeś?

-Musiałem zwiększyć kładzioną na mnie odpowiedzialność, aby się uczyć. Prosiłem o to trenera i moich kolegów z drużyny. Wychodzę na boisko z zamiarem strzelenia braki lub zdobycia asysty.

-Po dwóch kolejkach bez gola dziennikarze zaczęli pisać o suszy bramkowej… Myślałeś, że są szaleni?

-Mam na myśli tutaj wszech będące porywy. Zawsze mówiłem, że wielu ludzi, którzy zmieniają klub są w takich sytuacjach. Kiedyś to było niemożliwe lub bardzo trudne. Strzał wchodzi, a czasem nie. Serie są i odchodzą.

-Twoja praca stawiana jest blisko tych Messiego i Cristiano. Czy teraz widzisz ich bliżej?

-Powiedziałem już, że praca doprowadziła mnie tutaj, a niektórzy mówią, że chcę być jak Messi, czy Cristiano. Staję się lepszy każdego roku i pragnę być wśród najlepszych. Wielu ludzi już widzi we mnie jednego z najlepszych piłkarzy.

-Myślisz gdzie są twoje granice?

-Nie, to jest moją mocną stroną. Nie tracę głowy i cieszę się chwilą.

-Co z tymi ludźmi, którzy porównują ciebie do Cristiano i Messiego. Chcą, żebyś osiągał podobne statystyki.

-To styl zespołu. Trzeba grać i starać się pomóc kolegom. Nie dbam o to, co mam do udowodnienia.

-Montanier mówi, że najwięcej nauczyłeś się w Atlético. Wcześniej byłeś trochę rozpieszczonym dzieckiem. To prawda?

-Tak, Real robił dla mnie wszystko, aby było wygodnie. Pamiętam, że kiedyś miał problem, coś mnie bolało i powiedziałem: „Nie będę trenować, ktoś musi się mną zaopiekować”. Tutaj wręcz przeciwnie. Kiedy coś mnie boli, staram się nie rezygnować. Wiele jednak zawdzięczam Realowi. Miałem sporo problemów, a oni zawsze byli ze mną.

-Nie rozumiem, dlaczego powinieneś opuścić Atlético. To już jest gra w wielkiej drużynie. 

-Jasne. Przychodząc tu wiedziałem, że Atleti jest jednym z pięciu najlepszych klubów w Europie. Rzeczywistość jest teraz taka, że znajdujemy się w najlepszej dwójce. Niedługo może będziemy najlepsi w Europie. Atlético dało mi możliwość kontynuowania gry i chcę z niej korzystać.

-A oni negocjują..

-Tak i chcę zamknąć wszystko przed Euro, aby skupić się na tym turnieju.

-Złota piłka..

-Staram się być jednym z najlepszych, więc dlaczego nie…

-Spotkasz rodaka na przeciwnej ławce trenerskiej.

-Jest to osoba, która podziwiam. Będzie to bardzo miłe spotkanie.

-Jak zespół znosi krytykę swojej gry? Czy to zazdrość?

-(Śmiech) Tak więc. Graliśmy brzydko, z jedenastoma piłkarzami z tyłu, ale to sprawiło, że wygrywaliśmy co weekend, co doprowadziło nas do tego miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. Nic nie ulegnie zmianie. Jeśli pewnego dnia taktyka przestanie być skuteczna – zobaczymy, ale na razie jesteśmy z niej zadowoleni.

-W takim samym stylu ty grasz?

-Tak, to jest piłka nożna. Każdy broni w naszej drużynie. Prawdą jest, że widz oglądający naszą grę w telewizji nie jest zadowolony z naszego stylu. Nie możemy krytykować z zazdrości. Ufamy naszemu trenerowi i naszej grze.

-Ulubiona bramka to ta z Bayernem?

-Nie. Grając jeszcze w Realu mieliśmy spotkanie z Lyonem. Tego dnia grała reprezentacja U-21 i chciałem dać radość innym. Wykonaliśmy nasze zadanie. Gol i Liga Mistrzów. Wszystko się zmienia.

-Jesteś zaniepokojony obrazem, który się o tobie przekazuje?

-Wcześniej mnie to nie obchodziłem, ale teraz już tak. Teraz widzę dzieci w moich koszulkach i jestem podekscytowany. Ponadto, kiedy widzę jedno dziecko, które jej nie nosi to pytam: „A to dziecko dlaczego nie ma mojej koszulki? Muszę dać z siebie wszystko, żeby go kupić” (śmiech). Lubie okazywać dobry wizerunek i radość dzieciom.

-Dobrze się sprzedają, nie wiem, czy Derrick Rose…

-(Śmiech). Nie wiem, czy dam radę sprzedawać więcej niż on.

-Uważasz, że Realowi gra się niewygodnie z Atleti, czy na odwrót?

-Myślę, że jedno i drugie. W końcu Real to wspaniały zespół z wielki graczami, którzy wygrywali już Ligę Mistrzów. Dokładnie wiedzą jak kończyć mecz. My natomiast jesteśmy trudnym zespołem. Jesteśmy bardzo skomplikowani i zobaczymy co z tego będzie.

-Jak zagrać z Realem?

-Musimy rozegrać świetnie spotkanie, dobrze bronić i wykorzystać szanse jakie będziemy mieli.

-Co powiesz fanom?

-Żeby nam zaufali, a wszystko pójdzie dobrze.

W końcu między tobą a Torresem pojawiła się chemia. Jak to się stało?

-Początki zawsze są trudne. Brakowało nam automatyzacji. Tak samo było w reprezentacji Francji. Grałem wiele gier, ale nadal nie znam wszystkich. Jest Payet, Giroud, Benzema. Jednak mam nadzieję, że Torres wykorzysta okazję do zdobycia zwycięskiego gola w finale.

-Na Euro spotkasz piłkarzy ze swojej szatni, z wyjątkiem Torresa.

-To wybór trenera. Torres miał świetny sezon. Saúl podobnie. To był niesamowity poziom. Koke jest dla nas kluczowy. O nim mówi się mniej, ale zawsze spełnia oczekiwania. Natomiast Juanfran jest jednym z najlepszych bocznych obrońców w lidze.

-Za mało mówi się o Koke?

-Myślę, że tak. Na mikrofonach są ci, którzy przebywają z przodu ataku. Przykładowo Saúl, który zdobył bramkę z Bayernem mijając pięciu zawodników. Koke wiele poświęca dla zespołu, co nie jest tak widoczne na jego pozycji.

-Czego nauczyłeś się od takich weteranów jak Gabi, Juanfran, Godin?

-Konkurencji i wygrywania na każdym treningu.

-Bez Benzemy jesteś faworytem do pierwszego składu reprezentacji. Rozmawiałeś z nim?

-Wysłałem do niego wiadomość, aby dowiedzieć się czy to prawda. Powiedział, że tak i żałuję, bo to świetny napastnik. Jest również dobrym przyjacielem. Nie rozmawiałem z nim o finale, ale to na pewno nastąpi.

-Ostatnie półtora roku było trudne dla Francji. Piłka nożna nie goi ran, ale… Czy rozmawialiście o tym, co może oznaczać dla kraju wasze zwycięstwo w Mistrzostwach Europy?

-Jeszcze nie, ale na pewno się na tym koncentrujemy. Możemy dać radość ludziom wygrywając to i będziemy tego próbować.