Jest tylko Isco

Embed from Getty Images

W gorszym momencie stał się rewelacją.

We wczorajszej masakrze w Gironie tylko Isco wykazał jakiekolwiek pozytywne oznaki życia w drużynie z Madrytu. Nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. Bardzo liczne są przecież ostatnie występy, które Alarcón rozegrał będąc motorem napędowym naszego ataku. Po tym, jak w końcu po długich staraniach udało mu się przebić do wyjściowej jedenastki, niezmiennie prezentował bardzo wysoki poziom, co zdecydowanie wyróżniało go spośród kolegów w obrębie ofensywy.

Rok temu Isco był regularnym gościem ławki rezerwowych. W tym samym czasie zeszłego sezonu pochodzący z Malagi zawodnik nie zagrał jeszcze ani minuty w Lidze Mistrzów, a w Lidze hiszpańskiej po 10 kolejkach spędził na boisku 371 minut (strzelił 2 gole i zaliczył jedną asystę), czyli niedużo więcej niż jedną trzecią minut możliwych do rozegrania. Dokładnie rok później Isco jest już oczywistym pewniakiem: 655 minut w tylu samych kolejkach, z 3 golami i taką samą liczbą asyst, co daje poczucie, że stał się głównym punktem odniesienia całej drużyny. Co więcej, w Lidze Mistrzów wychodził w wyjściowej jedenastce w trzech kolejno rozegranych meczach. I nawet, pomimo że we wszystkich został zmieniony, to w dwóch pierwszych spotkaniach opuszczał murawę w momencie, w którym wszystko było już rozstrzygnięte (APOEL i Dortmund).

Isco brakuje tylko jednej rzeczy: kompanów do gry. Cristiano, Benzema, Kroos, Bale, Modrić…z pewnością daleko im do optymalnej formy. Niektórzy, kluczowi w ubiegłym roku piłkarze, którzy tak samo jak Andaluzyjczyk wchodzili z ławki rezerwowych, już pożegnali się z drużyną i wyruszyli w poszukiwaniu większej ilości minut. Dwoje z nich, a konkretnie Alvaro Morata i James Rodriguez, było bardzo ważnymi zawodnikami w zeszłym sezonie. Jedynie o Marco Asensio można powiedzieć, że jest skutecznym i dobrym partnerem do kopania piłki. Aktualnie, Real Madrid kręci się dookoła Isco i jest kilka silnych czynników, które w znacznym stopniu na to wpływają:

Cristiano, który notuje swój najgorszy start, od kiedy przybył do Madrytu

W poprzednim sezonie, w tym samym momencie, Portugalczyk mógł cieszyć się już z 5 goli i 3 asyst w Lidze, tracąc przy tym 3 z pierwszych 10 kolejek. Obecnie, w kolejce numer 10 jego dobytek to 1 gol i 1 asysta po stracie 4 pierwszych meczów. To zdecydowanie jego najgorszy start w hiszpańskich rozgrywkach, gdzie swoje występy rozpoczął w 2009 roku. W Lidze Mistrzów natomiast jego liczby są nawet lepsze niż rok temu: 5 goli, czyli aż o 3 więcej niż na tym samym etapie w sezonie 2016/17.  Bez wątpienia, Europa wyraźnie rozbudza Cristiano, jednak drużyna pilnie potrzebuje jego goli w krajowych rozgrywkach.

Mając na uwadze zeszły sezon, liczby Karima Benzemy również nie uległy poprawie, a nawet przeciwnie, są jeszcze gorsze. Rok temu Francuz zdążył wpisać się na listę strzelców już 4 razy, aktualnie udało mu się to zaledwie jeden raz. Trzecia część BBC, Gareth Bale, również nie zachwyca: ma na koncie 2 gole w Lidze, czyli 1 mniej patrząc na koniec października 2016. Co więcej, wzrosła jego częstotliwość wizyt w szpitalu – w samym 2017 roku trafiał tam nieustannie. Ogólnie rzecz biorąc, BBC zdążyło zmarnować już bardzo wiele goli.

Kroos i Modrić z mniejszą świeżością w centrum pola

Real Madryt ciężko pracował w pretemporadzie, aby osiągnąć najlepszą optymalną formę na Superpuchar Hiszpanii, i tak się stało: zespól Zidane’a pokonał Barcelonę w dwóch fantastycznych spotkaniach. Obecnie, w grze Królewskich na próżno szukać tej samej werwy i radości co wtedy. Niemiec ma na koncie 1 gola po 10 meczach, i to, co najbardziej uderzające, zero asyst. Poprzedni początek sezonu obfitował w bramki Kroosa, jako że zdołał on strzelić wtedy aż 5 goli w Lidze. Chorwat natomiast, w ciągu swoich 90 minut na Montilivi pozostawił po sobie jedynie paskudny niesmak. Praktycznie nie miał żadnego znaczenia w grze, a samym trwającym sezonie na koncie ma jedynie asystę w Lidze Mistrzów. Asensio za to, prezentuje się jako świetna alternatywa na kompana Isco, pomimo że, nie jest nawet zawodnikiem pierwszej jedenastki.

Jamesa i Moraty już nie ma

Nikt nie ma wątpliwości, że to, czego Madrytowi brakuje to gole. W sezonie, który już niedługo osiągnie 1/3 całej swojej długości, brak bramek powoduje spustoszenie w szeregach Los Blancos. 10 to liczba rozegranych do tej pory kolejek i…punktów, które zgubiły się gdzieś po drodze (2 porażki, pozostałe 4 w remisach). Ponadto, różnica między liczbą bramek strzelonych na tym samym etapie rozgrywek przez Real Madryt w tym oraz w zeszłym sezonie także wynosi 10. Rok temu Morata był już strzelcem 3 bramek w La Lidze i dodatkowych 2 w Lidze Mistrzów. Dodatkowo trzeba tu wspomnieć o Jamesie, który trzykrotnie asystował w obu powyższych konkurencjach. Kto jeszcze? Mariano, który był kolejną świetną, choć rzadko wykorzystywaną opcją do zastąpienia zmęczonych lub źle grających kolegów na linii ataku. W tym sezonie, Borja Mayoral jest jedynym naturalnym zmiennikiem Benzemy, choć i tak w meczach jak ten wczorajszy w Gironie nawet nie pojawia się na liście powołanych. Słynna ,,druga jedenastka” naszej białej drużyny nie notuje już takiej skuteczności jak 12 miesięcy temu. Real Madryt już jasno powiedział, że nie ma zamiaru wyruszyć na poszukiwanie nowego napastnika w zimowym okienku transferowym, ale skoro wyników nie ma, to pojawienie się nowego strzelca wydaje się jednak co raz bardziej konieczne.