Kepa coraz bliżej Bernabéu


Embed from Getty Images

Przyszłość Kepy, bramkarza Atheltic Bilbao, jest skomplikowana jak jeszcze nigdy wcześniej. Piłkarz, który jest celem numer jeden na następny sezon dla Realu Madryt, wciąż nie przedłużył kontraktu z klubem z San Mamés, pomimo że pozostaje mu niedużo ponad 50 dni, aby móc podpisać porozumienie z każdą drużyną, która wyraziła nim swoje zainteresowanie.


Bahía Internacional, czyli agencja, która reprezentuje Kepę oraz Athletic w zeszły weekend ponownie zasiadły do rozmów na temat odnowienia kontraktu bramkarza, który kończy się dokładnie 30 czerwca 2018 roku. Jak podają osoby ze środowiska zawodnika, na spotkaniu tym nie udało się pogodzić obu stron, a nawet przeciwnie, negocjacje, które trwają już od stycznia, jeszcze bardziej oddaliły porozumienie pomiędzy Hiszpanem a dyrekcją z Bilbao.

Klub, któremu przewodniczy Jose Urrutia, przystał nawet na najbardziej problematyczne żądanie postawione przez zawodnika i jego agentów, czyli na obniżenie klauzuli odejścia (według dziennika Cope została ona obniżona ze 100 na 75 milionów euro), jednak zdaje sobie sprawę, że zarówno Kepa, jak i jego otoczenie wiedzą doskonale, że wynagrodzenie, które jest mu oferowane jest bardzo dalekie od tego, jakiego oczekiwać może piłkarz takiej rangi. To także liczba o wiele mniejsza niż zarobki pięciu najważniejszych graczy, czyli Laporte, Aduriza i reszty spółki.

Niezależnie od tego, co się wydarzyło do tej pory, w żadnym razie nie można powiedzieć, że negocjacje o ewentualnym przedłużeniu kontraktu Hiszpana są już definitywnie zamknięte. W najbliższych tygodniach odbędą się nowe spotkania, które przed 1 stycznia mają zmniejszyć, na ten moment ogromną ,,odległość” pomiędzy dwoma stronami. Do tego czasu, Kepa nie będzie mógł rozmawiać o swojej przyszłości z Realem Madryt ani z żadną inną drużyną. Jednak chociaż plotki na temat jego przyszłych losów są już tak barwnie opisywane, iż mogłaby powstać z tego hiszpańska telenowela, to i tak wydaje się, że…swoje kolejne lata piłkarz spędzi na Santiago Bernabéu. Bramkarz na następne dwa tygodnie będzie w pełni skupiony na grze w reprezentacji Hiszpanii, a także na tym, aby po powrocie z przerwy reprezentacyjnej poprawić swoją formę i grę, która na początku tego sezonu pozostawia wiele do życzenia. Włodarze nie są zadowoleni z dyspozycji Kepy, a negocjacje z nim okazały się dla nich kolejnym dużym i niespodziewanym kłopotem.

Inny bardzo ważny, a także najbardziej niepokojących zarówno dla zawodnika, jak i dla jego bliskich czynnik to nacisk wywierany przez sam klub z Bilbao jak i jego środowisko. Cały proces wiążę się bowiem z ogromną presją (powiększającą się każdego dnia) na zawodniku, który, jak warto przypomnieć, ma jedynie 23 lata i dopiero niedawno wszedł do tak elitarnego kręgu footballu (to dopiero jego drugi sezon jako pierwszego i bezdyskusyjnego bramkarza w Athletiku).

Istnieje wiele precedensów, między innymi te, które skutkowały odejściami Fernando Llorente i Javi’ego Martineza, które mogą powtórzyć się ponownie w przypadku Arrizabalgi, jeśli do zakończenia 2017 roku nie uda mu się przedłużyć swojego kontraktu z klubem z Kraju Basków. Warto tu dodać, że sam wspomniany już powyżej prezydent Josu Urrutuia raczej nie słynie z posiadania dobrych relacji z Florentino Pérezem…

Natomiast Madryt wyczekująco obserwuje rozwój wydarzeń w sprawie przyszłości młodego piłkarza, który jeśli wszystko nadal będzie szło w tym kierunku, może już w następnym sezonie może stać się konkurencją Keylora Navasa na pozycji głównego bramkarza Santiago Bernabéu.

Na Chamartín, mogliby nawet rozważyć opcję wpłacenia 20 milionów euro i klauzuli odejścia, aby tylko nie zaogniać nieprzyjemnej atmosfery w Bilbao. Płacenie większej sumy pieniędzy niż ta oczekiwana to nic szczególnego, jeśli chodzi o transferowe poczynania Realu Madryt, który w tym przypadku, poprzez zaoferowanie obecnemu klubowi Kepy dodatkowych pieniędzy tłumaczyłby to jako inwestycję oraz dowód uznania dla rozwoju zawodnika.

Na przestrzeni lat takie sytuacje zdarzały się już niejednokrotnie, można tu przywołać, chociażby transfery : Canalesa (przejście z Racing Santander do Realu Madryt), Theo czy Ceballosa (za dwóch ostatnich klub ze stolicy Hiszpanii także wpłacił klauzule wyższe niż było to wcześniej ustalone), które mogłby stać się idelanym precedensem dla Florentino Péreza na drodze do pozyskania tego znakomitego bramkarza z San Mames.

Należy też dodać, że Real Madryt nie jest jedyną opcją, na którą będzie mógł zdecydować się Kepa w przypadku nieodnowienia kontraktu z Athletikiem. Nie można zapomnieć o kolejnych dwóch wielkich klubach takich jak Juventus i Arsenal, które poprzez nieoficjalnych pośredników także okazały swoje zainteresowanie sprowadzeniem tego, niewątpliwie jednego z najbardziej pożądanych i obserwowanych goalkeeperów świata. Zarówno Włosi, jak i Anglicy widzą w jego osobie idealnego następcę dwóch najlepszych bramkarzy ostatnich dekad, Buffona i Čecha. Jednak na dzień dzisiejszy to Real Madryt ma tu zdecydowanie znaczną przewagę.