Królewska Rzeczywistość #18 – Czy James musi odejść?


Chciałoby się powiedzieć, że w ostatnim czasie Jamesa zalała fala krytyki. Prawda jest jednak taka, że trwa to już od bardzo dawna. Dlatego też z każdym pełnym zawodu miesiącem jego odejście wydaje się być coraz bliższe. Wiele osób twierdzi, że to byłaby dobra decyzja Kolumbijczyka. Równie duże grono osób chciałoby zostawić tego utalentowanego pomocnika w Realu Madryt. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy James powinien nie zmieniać otoczenia. Ma na to wpływ naprawdę wiele czynników. Zarówno jego zachowanie jak i dyspozycja zostawiają wiele do życzenia. Nie można jednak zapominać, że jest to jeden z najbardziej utalentowanych piłkarzy ostatnich lat. Szanse na to, że w końcu odpali są wielkie. Tylko czy klub walczący na tylu frontach może aż tak ryzykować?

Ostatni galaktyczny


Latem 2014 roku głównym tematem na świecie były Mistrzostwa Świata w Brazylii. Turniej ten miał kilku bohaterów. Jednym z nich był z pewnością James Rodriguez. Pomocnik AS Monaco stał się prawdziwą gwiazdą po tym jak zdobył koronę króla strzelców. Przed turniejem mało kto typowałby właśnie jego jako lidera w tej klasyfikacji. Wspaniałe występy na takich imprezach zawsze przyciągają wielkie kluby. Ze względu na to, że miał on również bardzo dobry sezon w lidze francuskiej zainteresował się nim największy z zespołów, Real Madryt. Kolumbijczyk przeszedł do stolicy Hiszpanii 22 lipca za 75 milionów euro. stał się tym samym jednym z Galaktycznych Florentino Péreza.

Wspaniały pierwszy sezon

W swoim pierwszym sezonie w Realu Madryt James błyszczał. 17 bramek i 18 asyst w 46 występach robią wrażenie. Pomocnik był nie tylko skuteczny. Jego gra przekładała się na formę Królewskich. Wystarczy sobie przypomnieć, że kryzys madryckiego klubu zaczął się właśnie wtedy gdy Kolumbijczyk odniósł kontuzję. Wtedy oczywiste wydawało się, że jest to przyszłość Los Blancos. Rozpoczęło się oczekiwanie na pierwsze nominacje do najbardziej prestiżowych nagród na świecie.

Również drugi sezon James zaczął wyśmienicie. Już w pierwszym meczu sparingowym po powrocie z wakacji zaliczył piękną bramkę. Również w oficjalnych spotkaniach grał świetnie. Większość kibiców Realu z pewnością pamięta jego dublet przeciwko Realowi Betis. Bramka z wolnego i przewrotki robiła wrażenie. Nikt nie spodziewał się tego, że wkrótce pomocnik złapie kontuzję, która całkowicie go zmieni.

Utrata jakości

Po doznaniu urazu Kolumbijczyk pauzował przez blisko półtora miesiąca. Wrócił na mecz z Sevillą i mimo, że zagrał zaledwie nieco ponad 20 minut, to zdołał strzelił bramkę. W następnych meczach jednak już tak dobrze jego występy nie wyglądały. James przestał grać tak efektownie i efektywnie jak wcześniej. Przed urazem zdarzały mu się mecze, w których miał najwięcej przechwytów w drużynie. Teraz prędzej tracił piłkę niż ją odzyskiwał. Benitez przestał go wystawiać w pierwszym składzie i James zaczął tracić pewność siebie. Zaczynał grać coraz mniej i przestał w ogóle występować w najbardziej prestiżowych meczach. Jego nadzieją miał być Zinédine Zidane, ale Francuz również nie dawał mu zbyt wielu okazji do pokazania się. Podsumowanie sezonu? Osiem bramek i dziesięć asyst w 32 meczach. Było znacznie gorzej niż rok temu.

Obecny sezon

W ostatnim czasie James gra w kratkę. Jego występy są zazwyczaj słabe, ale przeplata je również bardzo dobrymi meczami. Mimo tak wielkiej krytyki nie można zapominać, że wciąż jest to najczęściej asystujący zawodnik Realu Madryt. Do tego strzelił dwa gole. Jednak ta druga statystyka nie wydaje się obecnie aż tak okazała jak chociażby rok temu. Do tej pory bramkarza przeciwnika trzy razy pokonał Varane. O mającym już pięć bramek Ramosie chyba nawet nie warto wspominać.

Mocne i słabe strony

James jak każdy inny gracz ma swoje zalety jak i wady. Niestety ostatnio widoczne są zwłaszcza te drugie. Kolumbijczyk przede wszystkim gra za słabo w obronie. Nie wspiera defensywy tak mocno jak chociażby Kovačić. Grając z bardzo słabym w pressingu BBC Real nie może sobie pozwolić na rzadko wracającego do tyłu pomocnika. Brakuje u niego również zaangażowania. Przed pamiętną kontuzją było widać, że chce mu się biegać za piłką. Walczył tak jak powinien robić to piłkarz Królewskich. Później stracił te chęci, ale w sumie nie ma co mu się dziwić. Mało kto chciałby grać słysząc tak donośne gwizdy. Również szybkość Jamesa pozostawia wiele do życzenia. Kolumbijczyk ma lewą nogę, która byłaby idealna na prawe skrzydło. Wystarczyłoby ściąć do środka i uderzyć spoza pola karnego. Jednak pomocnik nie może tego zrobić, ponieważ jest po prostu za wolny żeby się oderwać od przeciwnika. Poza tym grę na pozycji odwróconego skrzydłowego utrudnia mu bardzo słaba prawa noga. James gry nią często unika jak ognia. Nie potrafi nią zbyt dobrze dośrodkować. Nie zrobił takich postępów pod tym względem jak chociażby Gareth Bale.

Oczywiście pomocnik Los Blancos ma nie tylko wady, ale też i zalety. Jego lewa noga mogłaby być oprawiona w ramkę i pokazywana jako piłkarskie dzieło sztuki w jakimś muzeum. James potrafi nią zagrywać wręcz idealnie. Nie ważnie jak słabo zagra mecz, on i tak może zdobyć bramkę lub asystę dzięki wspaniałemu ułożeniu lewej stopy. Warto tu wyróżnić przede wszystkim asystę do Moraty w meczu ze Sportingiem. Czasem też potrafi on świetnie czytać grę. Zdarzały się spotkania gdy miał on najwięcej przechwytów w drużynie. Niestety było to już jakiś czas temu. Również sam wiek Jamesa jest sporą zaletą. Ma on zaledwie 25 lat i wciąż może się bardzo rozwinąć. Jednak do tego potrzeba minut, a w tym wypadku jest ich jak na lekarstwo.

Miejsce w zespole

Zizou niejednokrotnie mówił, że dla niego każdy z piłkarzy Realu Madryt jest ważny. James może jednak odnosić zupełnie inne wrażenie. Mniej od Kolumbijczyka grali tylko Fabio, Danilo i Mariano. Tylko, że żaden z nich nie kosztował Królewskich 75 milionów. Isco, Asensio, Mateo, każdy z nich w tym sezonie zaliczył przynajmniej kilka występów na światowym poziomie. Jamesowi wciąż się to nie udało. Trudno powiedzieć, że mecz z trzecioligowcem świadczy o jakości. Nawet jeżeli miało się wtedy cztery asysty.

Dużym utrudnieniem dla Jamesa może być ustawienie Realu Madryt. Przy obecnym 4-3-3 cała ofensywa zajęta jest przed BBC, które jest praktycznie nie do ruszenia. Jedynie szpica może być plastyczna, ale tam alternatywą jest raczej Morata niż Rodriguez. Poza tym wątpliwe, że odnalazłby się on na tej pozycji. Lewe skrzydło jest zajęte przez piłkarskiego Terminatora i prędzej James strzeli wolnego z prawej nogi niż go wygryzie. Na prawej flance Kolumbijczyk nie radzi sobie zbyt dobrze i nawet pod nieobecność Bale’a lepszym wyborem wydaje się być Lucas Vázquez.

James Rodriguez najlepiej gra jako mediapunta. Jednak w formacji 4-3-3 nie ma zbyt wiele miejsca dla pomocnika o takiej charakterystyce. Modrić i Kroos są obecnie nie do ruszenia. Nawet najlepsza wersja króla strzelców ostatniego Mundialu nie dawała tyle drużynie co ta dwójka. Ostatnie miejsce biorą zazwyczaj Casemiro lub Kovačić. Obaj są najlepszymi wyborami, ponieważ dają drużynie pewien balans, którego bohater tego felietonu nie może zapewnić z powodu słabszej gry w obronie. Brazylijczyk i Chorwat mają poza tym inne zalety, które są bardziej przydatne dla drużyny. Żeby było odpowiednie miejsce dla Jamesa należałoby rozbić tercet BBC. Jednak czy ktoś w ogóle wierzy, że to nastąpi w najbliższym czasie?

Wymiana na Özilla?

Ostatnio dosyć często można przeczytać jak kibice Królewskich zażądają Mesuta Özilla w zamian za Jamesa Rodrigueza. Tylko czy byłoby to dobre rozwiązanie? Niemiec również potrafi zniknąć niczym Hazard przez większość zeszłego sezonu. Statystyki ma też porównywalne z Kolumbijczykiem. Jednak kluczowe jest inne pytanie. Po co ściągać rezerwowego za kilkadziesiąt milionów? Przy obecnym rynku kwota rzędu 50 milionów wydaje się być niemalże pewna. W przeciwieństwie do miejsca w składzie dla Mesuta. Za kogo on miałby grać? Przecież głównym problemem Jamesa jest brak miejsca w jedenastce. Real Madryt nie wyczaruje nagle pozwolenia na grę dwunastoma piłkarzami. Modrić i Kroos grać muszą. O tym nie ma co dyskutować. Tylko, że mając tę dwójkę po co pomocnik ofensywny? Oni zapewniają dość jakości w ofensywie. Tutaj potrzebne jest wsparcie obrony, a nie ataku.

Również wiek Özilla szczególnie nie zachęca. Niemiec jest trzy lata starszy od Jamesa. Niby to nie jest wiele, ale dla piłkarza to jednak szmat czasu. Zdecydowanie lepszym wyborem byłoby ściągnięcie kolejnego Asensio. Właśnie, Asensio. Hiszpan jest aż osiem lat młodszy od Mesuta. Gdyby gwiazda Arsenalu została ponownie ściągnięta do Madrytu, to prawdopodobnie musiałaby grać, ponieważ trochę by kosztowała. Marco potrzebuje występów żeby się rozwijać, a takie wyjście uniemożliwiłoby to. Poza tym jest bardzo młody Mateo Kovačić z 1994 roku i Isco, który wciąż ma cztery wiosny mniej od Niemca.

Jakie wyjście jest najlepsze?

Można polemizować co byłoby najlepszym wyjściem. Jednak pewne jest to, że w Realu Madryt liczy się chwila. Dajesz jakieś wątpliwości swoim zachowaniem lub grą? Utrata przywileju nazywania Santiago Bernabéu domem nadchodzi bardzo szybko. James swoją mową niepotrzebnie się naraża. Kiedy interweniować musi Sergio Ramos, to wiadomo, że nie jest zbyt dobrze. To jest spory argument przemawiający za odejściem Kolumbijczyka. Swoich zachowaniem psuje on atmosferę w zespole. Zamiast walczyć o miejsce w składzie zbyt często mówi, że jest nieszczęśliwy. Trzeba mu oddać to, że przyjdzie nieraz na dodatkowe sesje treningowe, ale to za mało. On musi teraz cały czas pokazywać, że się stara jeżeli chce mieć jeszcze jedną szansę.

Jeżeli James się nie obudzi to jego wartość rynkowa będzie wciąż spadać. Być może to jest najlepszy moment żeby go sprzedać za naprawdę wielkie pieniądze. Chelsea podobno oferowała 90 milionów euro. Taka oferta za rezerwowego nie zdarza się zbyt często. Poza The Blues również inne kluby są zainteresowane usługami Jamesa. PSG, Juventus, AC Milan, Inter Mediolan i oczywiście Manchester United. Każdy z tych zespołów jest gotowy na to żeby zaoferować naprawdę wiele za piłkarza pokroju Rodrigueza.

Mimo wszystko sprzedaż Jamesa może być sporym ryzykiem. Kolumbijczyk może odpalić w każdej chwili. Nie można powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że ten pomocnik już się skończył i nie ma nic od zaoferowania. Pewnie wielu z nas jeszcze niedawno chciało sprzedawać Bale’a, bo to nic nie warte drewno. A teraz? Teraz błagamy o to żeby jak najszybciej wrócił do gry, ponieważ jest wielki. Na sam koniec warto dodać, że historia lubi się powtarzać.