La Rosaleda, czyli jak ostatnimi czasy grywał tam Real Madryt

Embed from Getty Images

Jeżeli mielibyśmy wskazać stadion, na którym ostatnimi czasy Realowi Madryt gra się trudno to z pewnością moglibyśmy wymienić wśród nich La Rosaleda. 

Są tereny, na których trzeba pokazać, że nawet przy kiepskiej grze można osiągnąć dobry wynik. Ostatnio Królewskim stadion w Maladze delikatnie nie leży. Cztery ostatnie wyjazdy na La Rosaleda to trzy zwycięstwa i jedna porażka.

Zacznijmy od początku. Dziesiątego stycznia 2012 roku Real Madryt pojechał do Malagi aby przypięczętować awans do 1/4 finału Pucharu Króla. Królewscy wygrali w pierwszym meczu 3:2 i tak naprawdę awans był bardzo zagrożony, bo przecież 1:0 u siebie premiowało Malagistas awansem. Wtedy zaczęły się męczarnie Realu Madryt na stadionie Malagi, Królewscy po przeciętnym meczu wygrali 0:1 i awansowali dalej. Strzelcem bramki został wówczas Karim Benzema, który zmienił Gonzalo Higuaina. Warto dodać, że z boiska w tamtym meczu wyleciał Arbeloa, który obejrzał dwie żółte kartki.

Kolejny wyjazd na La Rosaleda odbył się 22 grudnia tego samego roku. W tym meczu już tak kolorowo nie było. Królewscy ulegli rywalowi 3:2 i stracili bardzo cenne trzy punkty. Pierwsza połowa znów była ciężka dla graczy Mourinho. Nie zobaczyliśmy tam bramek, a Real bił głową w mur. Początek drugiej połowy zaczął się od… trafienia Isco, który w tamtym czasie grał jeszcze dla Malagi. Na gola Malagi odpowiedział… Sergio Sanchez, który wbił piłkę do własnej siatki. Później był już tylko błysk geniuszu Santa Cruza, który w cztery minuty wpakował Królewskim dwie bramki. Na trafienia Paragwajczyka odpowiedział Karim Benzema, który tym razem nie uratował Realowi trzech punktów.

Piętnastego marca 2014 roku Real znów udał się na La Rosaleda. Mecz wyglądał jak zawsze, ciężko było rozmontować defensywę Malagi. Udało się to zrobić Garethowi Bale’owi, który wyłożył piłkę do Ronaldo a ten ustalił wynik meczu na 1:0.

Ostatni wyjazd do Malagi źle może wspominać Isco, który zarobił dwie żółte kartki i z hukiem wyleciał z boiska przyprawiając kibiców Realu Madryt o palpitacje serca do ostatniej minuty. Mecz rozpoczął się od gola Karima Benzemy, któremu świetnie dograł Ronaldo.
W drugiej części spotkania do siatki trafił Gareth Bale, który identycznie jak Benzema, został świetnie obsłużony przez Portugalczyka. W 86 minucie z boiska wyleciał Isco i Real musiał grać w 10. Malaga nacierała i zrobiła swoje. Santa Cruz miał dwie świetne okazje, ale wykorzystał tylko jedną w 92 minucie ustalając wynik spotkania na 1:2.

Dzisiaj liczymy na spokojny występ Królewskich i spokojną pewną wygraną. Miejmy nadzieje, że Carlos Kameni nie zamknie bramki, jak miało to miejsce w ostatnim meczu ligowym w Madrycie, zakończonym wynikiem 0:0.