Mestalla – tu wszystko się zaczęło


Kiedy Real Madryt w zeszłym roku odwiedzał Mestallę, wszystko było opozycją do tego, co dzieje się obecnie. Klub dopiero zdobył Klubowe Mistrzostwa Świata i zakończył rok z czterema tytułami na koncie, w tym zdobywając upragnioną Décimę. Na początku sezonu 2014/15, Real zwyciężał dwadzieścia dwa razy z rzędu, Real był zwycięski, Real niszczył wszystkich…

Wszystko co złe zaczęło się na Mestalla. Na początku nic tego nie zwiastowało. Ekipa Ancelottiego objęła prowadzenie po golu z rzutu karnego, którego wykonywał Cristiano w 14 minucie spotkania. Real dominował w pierwszej połowie i wydawało się, że dwudzieste trzecie zwycięstwo jest w zasięgu ręki.


Valencia obudziła się po przerwie. Najpierw do siatki trafił Barragán, a potem Otamendi, który ustalił wynik spotkania.

W tamtym momencie nikt nie przywiązywał zbyt dużej wagi do porażki. Był to jednak moment, w którym niektórzy gracze zaczęli się „wypalać”. Luka Modrić i James zaznali kontuzji, a w Realu brakowało nie tylko dobrych wyników, ale też przyjemności z oglądania zespołu.

Przed nami nowy rok i znów początek na Mestalla. Wszyscy wierzą, że wydarzenia ułożą się zupełnie odwotnie niż w minionym 2015.