Mury runęły

al

Real Madryt nie może już chwalić się defensywą niemal nie do zdobycia. Podopieczni Beniteza jeszcze do niedawna mogli się cieszyć mianem drużyny, który traci najmniej bramek nie tylko w Hiszpanii, ale niemal w całej Europie. W dziesięciu ligowych kolejkach Królewscy stracili tylko cztery bramki, ale w dwóch kolejnych spotkaniach z Sevillą i Barceloną dali się pokonać aż siedem razy. Gdyby doliczyć do tego bramki z wczorajszego meczu z Szachtarem to okaże się, że w ostatnich trzech spotkaniach Real Madryt stracił dziesięć goli.

Królewscy zachowali czyste konto we wszystkich spotkaniach Ligi Mistrzów, aż do czasu wczorajszej podróży do Lwowa. W niedzielę Real zagra z Eibarem i celem w tym meczu z pewnością będzie uszczelnienie defensywy i powrót do dyspozycji z początku sezonu w tym aspekcie gry. Kiko Casilla przejął straż nad bramką w najgorszym momencie . Zagrał w dwóch z trzech wspomnianych spotkań: z Sevillą oraz z Szachtarem, tracąc sześć bramek. Do bramki na mecz z Barceloną wrócił Keylor Navas, ale nawet on nie był w stanie zatrzymać Katalońskiej ofensywy i cztery razy musiał wyciągać piłkę z siatki. We Lwowie szansę dostał Casilla, ale w kolejnym meczu Benitez z pewnością postawi na Navasa. Trener musi rozwiązać problem z defensywą. Nie ułatwiają mu tego kontuzję. Urazu we wczorajszym spotkaniu doznał Varane, tym samym dołączył do Marcelo i Ramosa, którzy zmagają się z kontuzjami.