Nadal bez porażki w Lidze Mistrzów.

Real-Madrid-vs-Shakhtar-Donetsk-615x330

Real Madryt w 5. kolejce Ligi Mistrzów, podejmował na wyjeździe Szachtar Donieck. Było to spotkanie ważne zarówno dla gospodarzy, jak i gości. Szachtar przed tym spotkaniem miał jeszcze szanse na wyjście z grupy, natomiast Królewscy musieli pokazać, że po przegranych z Sevillą i Barceloną potrafią się podnieść. Mecz nie zapowiadał się na zwykle emocjonujący. Od początku to Real narzucił tempo temu spotkaniu i pokazał, że to oni będą dziś rządzić na boisku. Już w początkowej fazie meczu Cristiano miał swoją szansę, jednak nie zamienił jej na gola. Goście starali się odpowiadać na ataki rywali. W 15 minucie mieli dobrą sytuację by strzelić gola, lecz strzał któregoś z graczy Szachtaru z wolnego, był na tyle słaby, że nie zagroził bramce Królewskich. Trzy minuty później mieliśmy już 0:1. Kluczem tej akcji było otwierające podanie Modricia do Garetha, który następnie lobem podał piłkę do Ronaldo, a ten bez żadnych problemów umieścił piłkę w siatce. W 31 minucie boisko musiał opuścić Varane, który na wskutek kontuzji nie mógł kontynuować swojej gry. W następnej części tej pierwszej połowy oglądaliśmy atakujący Real i broniący się Szachtar, który to co jakiś czas próbował zagrozić bramce strzeżonej przez Kiko Casillę, ale nie udało się to ani razu. Dopiero w końcowej fazie pierwszej części spotkania, gospodarze mieli dwie, bądź nawet trzy okazje do tego, by wyrównać wynik meczu. Nieudało się to im i Real schodził do szatni prowadząc 1:0.

Druga połowa to zupełnie inne spotkanie. To co było wcześniej, poszło w niepamięć. Słowa, które wypowiedział Rafa Benitez do swoich piłkarzy musiały bardzo zmobilizować zawodników, bo już w 52 minucie prowadzili 3:0. Najpierw bardzo dobra, trójkowa akcja Bale-Ronaldo-Modrić, przy czym ten ostatni huknął z jedenastego metra i nie dał bramkarzowi szans. Druga bramka to już popis Daniego Carvajala. Świetny rajd z piłką, wbiegnięcie w pole karne, ominięcie zawodnika, strzał lewą nogą i mieliśmy cudowną bramkę naszego prawego obrońcy. Przez ponad kwadrans nie wydarzyło się nic, na co można byłoby zwrócić większą uwagę. W międzyczasie na boisku zawitał Kroos, zmieniając tym samym Modricia. W 70 minucie na listę strzelców ponownie wpisał się Cristiano. Portugalczyk został świetnie obsłużony przez Garetha i Crack pokonał, chociaż „na raty”, ponownie bramkarza gospodarzy. Po tej bramce boisko opuścił Bale, a w jego miejsce pojawił się Karim Benzema. Gdy już wszyscy myśleli, że to koniec emocji na dziś, Szachtar wziął się za odrabianie strat. Bezmyślne zachowanie Casemiro doprowadziło do tego, że gospodarze otrzymali w prezencie rzut karny. Do wykonania „jedenastki” podszedł Alex Teixeira i pewnie zamienił ją na bramkę. Mieliśmy 78 minutę i to nie był koniec. Pięć minut później, bo dobrym dośrodkowaniu, gola na 4:2 strzelił Dentinho. Królewscy po prostu ustali. Kompletnie odpuścili sobie w tym meczu, poczuli się zbyt pewnie, co przełożyło się na stracenie kolejnej bramki. Swojego drugiego gola, dzisiejszego wieczoru, strzelił Alex Teixeira, tym samym ustalając wynik meczu na 4:3.

Niewiele brakowało, a piłkarze Królewskich, jak i sam Benitez skompromitowaliby się po raz kolejny. Od tego dzieliły nas minuty.

Dziękuję wszystkim za bycie z nami! Spokojnej nocy.

Następny mecz gramy w tą niedzielę tj. 29.11.2015, z Eibar o godzinie 16:00. Wszystkich serdzecznie zapraszamy!