Najlepszy Cristiano

Embed from Getty Images

Pierwszy zaznaczył swoją obecność podczas konferencji prasowej, a następnie na boisku. Na Stadionie Olimpijskim w Rzymie Cristiano Ronaldo uwolnił swoją złość i odpowiedział na krytykę w najlepszy z możliwych sposobów. Mówiło się, że Portugalczyk nie potrafi strzelać goli silnym rywalom oraz o jego braku skuteczności w spotkaniach wyjazdowych. Cristiano wczorajszym spotkaniem upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu.

Stadion Olimpijski był świadkiem najlepszej wersji Cristiano w tym sezonie. Portugalczyk stwarzał Romie wiele kłopotów, aż w końcu nie byli w stanie go zatrzymać. Mur się rozsypał w drugiej połowie. Z Benzemą ubranym na szaro, Cristiano Ronaldo udźwignął na swoich barkach całą drużynę.

Portugalczyk chciał być znów zawodnikiem, który tworzy różnicę. Jego pragnieniem było też zdobycie gola w tych rozgrywkach.

Po kilku ostrzeżeniach, Cristiano wpakował piłkę do siatki Romy, a kibice byli świadkiem najlepszej wersji tego zawodnika. Był to jego dwunasty gol w tej edycji Ligi Mistrzów. Aby strzelić tyle bramek potrzebował zaledwie siedmiu spotkań. W tym sezonie zdobył już 33 bramki w zaledwie 31 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach.

W Lidze Mistrzów nie cierpiał na taką posuchę goli wyjazdowych jak w Lidze. Ostatnią bramkę poza Bernabéu zdobył 29 listopada, kiedy to Real mierzył się z Eibarem. Od tamtej pory Królewscy jechali na mecz z Villarrealem, Valencią, Betisem oraz Granadą i w żadnym z nich nie mógł zdobyć bramki. Jednakże w Europie na wyjazdach był bardzo regularny – zdobył gole w trzech meczach na cztery możliwe. Dublet w Szwecji i na Ukrainie, a także bramka zdobyta wczoraj w Rzymie. Tylko na Parc des Princes przeciwko PSG nie wpisał się na listę strzleców.

Wyniki Cristiano w tegorocznej Lidze Mistrzów są miażdżące. Do tego stopnia, że rekord, który osiągnął w sezonie 2013/14 – 17 bramek w całych rozgrywkach – może zostać pobity. Wówczas po pierwszym meczu z Schalke miał na koncie 11 goli, teraz ma o jedną więcej na tym samym poziomie rywalizacji. Pięć goli dzieli go od wyrównania własnego rekordu.