Królewscy miażdżą Malmö


Real Madryt nie pozwolił Malmö dziś na zbyt wiele. Goście byli nadzwyczaj przeciętni, a ofensywa Królewskich skuteczna.

Dzieło zniszczenia rozpoczęło się w 11. minucie po dośrodkowaniu przez Cristiano Ronaldo bramkę zdobył Karim Benzema. Francuz dobił strzał Isco z którym wcześniej poradziła sobie defensywa gości. Dwanaście minut później Benzema spełnił obietnicę złożoną Benitezowi – ustrzelił dublet. Potrzebował na to zaledwie 24. minuty. Tym razem prawą flanką popędził Cristiano, dośrodkował, a Karim strzał głową zamienił na bramkę. Pod koniec pierwszej połowy, po kilkudziesięciu próbach w ostatnich miesiącach Ronaldo wreszcie zdobył bramkę z rzutu wolnego ustalając wynik na 3:0. Jednak cztery minuty później po świetnej indywidualnej akcji Isco Portugalczyk z kilku metrów spudłował do zasadniczo pustej bramki. Królewscy mieli pełną kontrolę nad spotkaniem. Tak krótko można podsumować pierwszą odsłonę ostatniego meczu Realu w fazie grupowej Pucharu Mistrzów obecnego sezonu.


Tuż po wznowieniu drugiej odsłony Mateo Kovačić oddał strzał na bramkę rywali z jedenastu metrów. Piłka odbiła się jednak od obrońcy i trafiła pod nogi Ronaldo, który z bliskiej odległości pokonał bramkarza Malmö. Piłkarze gości nie zdążyli się otrząsnąć, a portugalski Crack zdobył piątą bramkę w tym meczu kompletując tym samym hattrick i ustanawiając rekord zdobytych bramek w fazie grupowej Champions League. Na tym nie skończył strzelaniny. W 58. minucie wykorzystał podanie od Isco i ustrzelił dziesiątą bramkę w tej edycji Champions League. Dwadzieścia minut przed końcem spotkania z ostrego konta Wilanda próbował pokonać Jesé, ale choć szwedzki bramkarz Malmö obronił strzał młodego hiszpana to przy dobitce Kovačicia nie zachował się najlepiej i po raz siódmy musiał wyjmować piłkę z siatki. Mimo szczerych chęci trudno pisać dziś o czymkolwiek innym niż o bramkach Galacticos, bo na tym nie skończyło się bombardowanie. Mocno krytykowany w mediach przez prywatne problemy Karim Benzema chyba poczuł oddech Lewandowskiego na plecach. W 74. minucie zdobył hattricka pakując piłkę w krótki róg lewej strony bramki. Gospodarze nie wykorzystali kilku całkiem dobrych okazji do końca meczu, ale więcej bramek już nie padło. Piłkarze Beniteza wreszcie dali kibicom coś pozytywnego, coś, co choć trochę pomoże zmyć blamanż z Barceloną, miejmy nadzieję, że to początek wysokiej formy Los Blancos, choć jak mawia przysłowie jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Real Madryt 8:0 Malmö

Bramki:

Benzema 12′(Isco)

Benzema 24′(C. Ronaldo)

Ronaldo 39′

Ronaldo 47′ (Danilo)

Ronaldo 50′

Ronaldo 59′ (Isco)

Kovačić 70′

Benzema 74′