Piłkarze cieszą sie z obecności Zidane`a


Jedenasta rano, nad Madrytem roztacza się błękitne, bezchmurne niebo. Promienie słońca lądują na murawie boiska im. Alfredo Di Stéfano. To idealny dzień dla Zidane`a na wymarzony debiut podczas treningu otwartego dla publiczności.

Piłkarze pojawili się o 11:05. Razem z nimi pojawił nowy trener, kiedy tylko zbliżył się do grupy na trybunach rozległy się głośne oklaski, Zizou odwrócił się do kibiców, podniósł rękę, zrobiła się cisza… Po pierwszej rozmowie ze swoimi podopiecznymi na środku boiska, która trwała dosłownie minutę, Zidane podszedł do linii bocznej, aby zabrać coś z ławki. W tym momencie na trybunach znów rozległy się owacje. To był drugi i ostatni wyraz wsparcia dla nowego szkoleniowca w jego debiucie. Szczerze mówiąc, było to dość chłodne przywitanie. Nikt spontanicznie nie skandował, ani imienia trenera, ani żadnego z piłkarzy.  Pomimo cudownej pogody, atmosfera była dość dziwna, zupełnie jakby nikt do końca nie przyjął zwolnienia Beníteza i zatrudnienia Zidane`a, albo zabawa trenerami przez prezesa nie robiła już na nikim wrażenia. Florentino nie raczył zaszczycić treningu swoją obecnością. Stadion był otwarty dla wszystkich, a nie tylko dla socios, co przełożyło się na frekwencję, tysiąc z sześciu tysięcy krzesełek pozostał wolny.


Na koniec bohaterami byli piłkarze, którzy rzucali piłki w trybuny i rozdawali autografy. Cristiano cieszył się największym zainteresowaniem publiczności.  Byli zawodnicy, którzy wręcz emanowali radością. Isco i James (Kolumbijczyk patrzył w Zidane`a jak zahipnotyzowany), o których mówił się, że mają złe relacje z Benítezem, przez cały trening nie przestawali się śmiać i żartować. Obecność Zizou pozytywnie wpłynęła na Jesé, który również uważany był za ofiarę hiszpańskiego trenera. Kanaryjczyk nie krył swojej radości, na twitterze zamieścił taką wiadomość: „Nowy czas, nowe możliwości… Vamos!!”. Również Benzema, który ostatnio okazywał niezadowolenie, kiedy został zmienony podczas spotkania z Valencią, wydawał się zrelaksowany.

Paradoksalnie jedynym nieobecnym na treningu był Bale, o którym angielskie media pisały, że jest zdruzgotany zwolnieniem Beníteza. Mimo wszystko nie powinno być problemów przed spotkaniem z Deportivo. Wczoraj Zizou miał do dyspozycji 25 zawodników, wliczając w to Ødegaarda, Llorente i Mayorala. Ramos, Pepe i Danilo, którzy zmagają się z drobnymi urazami udali się do siłowni przed resztą zespołu.

Sesja trwała godzinę. Nowy trener tylko dziesięć minut przeznaczył na trening ficzyny, później zarządził ćwiczenia z piłką, szybkie przejścia, na nie więcej niż dwa kontakty… Tak tworzą się fundamenty pod jego Madryt, który piłkarzom podoba się znacznie bardziej niż publiczności zgromadzonej na Di Stefano.