http://www.iss-sport.pl/
HalaMadrid.pl

Podtrzymać nadzieję i… Beniteza


Królewscy w niedzielne popołudnie na Santiago Bernabéu podejmować będą Rayo Vallecano, jednego z trzech outsiderów tabeli. Cristiano i spółka pokuszą się o powrót do gry, a Benitez postara się zachować posadę, przynajmniej do kolejnej ligowej kolejki.

Jeżeli miałbym przewidywać przebieg spotkania to skłaniam się ku standardowej opcji, czyli masa wrzutek, podań między obrońcami, kilka ładnych składnych akcji i wynik w okolicach 3:1. Zapowiada się kolejny nudny i smętny mecz podopiecznych Beniteza, niektórzy będą odliczać dni do jego zwolnienia, inni dawać mu czas i szukać pozytywnych aspektów. Abstrahując już od samej gry Realu irytujący jest fakt, że po raz kolejny Los Blancos grają o 16:00, godzina chyba najgorsza z możliwych. Reasumując kolejny mecz do zapomnienia, jednak piłka nożna nauczyła mnie przez te kilkanaście lat, że przewidywania wraz z rozpoczęciem meczu można wsadzić sobie w buty. Tutaj może zdarzyć się wszystko, począwszy od niespodziewanej manity w wykonaniu Królewskich kończąc na kompromitacji i zwolnieniu Rafy Beniteza. To chyba główne dwa powody dla których warto zasiąść wygodnie w fotelu, otworzyć piwo i spędzić miłe przedświąteczne popołudnie przy telewizorze.


W kadrze na to spotkanie zabrakło tylko kontuzjowanych Carvajala i Varane’a, którzy kontynuują proces rehabilitacji po niezliczonych już urazach mięśniowych w tym sezonie. Poza tymi dwoma przypadkami cała gama zawodników dostępna. Rafa może przebierać do woli, a ja postaram się wywróżyć z fusów jaki pośle skład na najbliższy mecz. W bramce bez jakichkolwiek wątpliwości stawiam na Navasa, przed nim parę stoperów stworzą Pepe i Ramos, na bokach Danilo, który spróbuje odnaleźć formę i pokazać dlaczego kosztował 30 milionów euro, a na lewej stronie zobaczymy zarówno defensora, pomocnika i napastnika czyli Marcelo – jedyny pozytyw ostatnich spotkań. W pomocy z pewnością nie zabraknie Modricia, dalej to już loteria, ale skłaniałbym się ku pomocy z Kroosem i Jamesem lub Isco. Osobiście preferowałbym wariant z jakimkolwiek defensywnym pomocnikiem. W ataku nieśmiertelne i równie bezproduktywne BBC. Całe szczęście gramy z outsiderem, więc prawdopodobnie tym razem zobaczymy pełnię formy naszego trio. Jakby nie patrzeć po staremu, tym razem nie spodziewam się jakiś większych trudności, ale dopóki piłka w grze… no własnie, każdy z nas przyzwyczaił się już do bezbarwnych remisów, więc przynajmniej nie będziemy rozczarowani, może trudno w to uwierzyć, ale sam liczę jeszcze na jakieś przełamanie i cudowną pogoń za Barceloną.

Przyjrzyjmy się naszemu rywalowi, Rayo ostatni raz wygrało z Królewskimi w 2002 roku, od tamtego czasu Królewscy zanotowali same zwycięstwa w mini mini derbach, a konkretniej dziewięć meczów, dziewięć zwycięstw, bilans bramek to 35 strzelonych i 9 straconych. Pomimo rzucania gróźb ze strony Paco Jémeza i stawiania własnych huevos ciężko dawać rywalowi zza miedzy większe szanse w tym starciu. Mniejszy klub z Madrytu w ostatnich dziesięciu spotkaniach wygrał trzy razy, jednokrotnie remisował, a sześć meczów zakończył jako przegrany. Miejmy nadzieję, że z eksplozją formy podopieczni Paco Jémeza wstrzymają się przynajmniej w najbliższej kolejce, a sam Jémez pożegna się ze swoimi jajami, które postawił na przedmeczowej konferencji. Przykro nam Panie Paco, ale business is business. Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić was na dzisiejsze, zapewne ekscytujące, spotkanie.