Podwójne lanie ze zgrzytami w tle


Real Madryt pokonał u siebie Rayo Vallecano 10:2 w meczu 16 kolejki hiszpańskiej Primera Division. Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęło się dla gospodarzy bo już w trzeciej minucie podanie Garetha Bale’a na bramkę zamienił Danilo. Była to druga bramka Brazylijczyka w barwach Realu.

To co stało się z Los Blancos od dziesiątej do czternastej minuty spotkania trudno wytłumaczyć. Najpierw dośrodkowanie z rzutu rożnego Trashorrasa na bramkę głową zamienił Antonio Amaya. W tej sytuacji Pepe dał się przeskoczyć w polu karnym. Dwie minuty później było już 1:2 dla gości i znów bramka padła po strzale głową ale tym razem piłkę z końcowej linii dogrywał Tito a Jozabed przy słabej postawie obrońców pokonał Keylora Navasa. Skrzydła uskrzydlonemu Rayo zostały jednak podcięte w czternastej minucie kiedy to Tito brutalnie wszedł wślizgiem w nogę Toniego Kroosa a sędzia Villanueva bez zastanowienia wyciągnął czerwoną kartkę. Real wyrównał dopiero w dwudziestej piątej minucie gdzie dośrodkowaniem do Bale’a odwdzięczył się Danilo a Walijczyk mógł cieszyć się z pierwszej swojej bramki w tym meczu. W dwudziestej szóstej minucie po wrzutce z rzutu wolnego w pole karne nieprzepisowo piłkarza gospodarzy powstrzymywał Baena. Po tym jak sędzia wskazał najpierw na „wapno” pokazał również pomocnikowi drużyny z przedmieść Madrytu drugą żółtą kartkę w konsekwencji czerwoną i od tamtej chwili stosunek piłkarzy gospodarzy do piłkarzy gości wynosił już 11:9. Problemów z wykorzystaniem jedenastki nie miał Cristiano Ronaldo i Real po raz drugi w tym spotkaniu wyszedł na prowadzenie. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa może zakończyć się skromnym prowadzeniem podopiecznych Rafy Beníteza świetną piłkę do Bale’a zagrał James a Walijczyk po przyjęciu jej popędził na bramkę strzeżoną przez Yoela i podwyższył prowadzenie Królewskich na 4:2.


Druga połowa to już prawdziwa dominacja wicemistrzów Hiszpanii. Trzy minuty po gwizdku rozpoczynającym drugą część gry swoją pierwszą bramkę w tym meczu zdobył Karim Benzema. Przy tym trafieniu asystował James, który popisał się drugą asystą w tym spotkaniu. Kolumbijczyk jednak na kolejną asystę nie musiał długo czekać, z lewej strony wrzucił piłkę w pole karne a tam pięknym „szczupakiem” na listę strzelców wpisał się po raz drugi Cristiano. Kolejne bramki dla gospodarzy padały prawie po dziesięciu minutach od poprzedniej i tak w sześćdziesiątej pierwszej minucie James wyłuskał piłkę zmierzającą na aut i zdołał dograć ją jeszcze do Ronaldo a Portugalczyk w swoim stylu podał po ziemi do wbiegającego w kierunku bramki Garetha Bale’a i drugi hattrick „Księcia Walii” stał się faktem. Były gracz Tottenhamu pokazał się po raz kolejny na dwadzieścia minut przed końcem gry gdzie wykorzystał podanie Benzemy po ktorym założył „siatkę” Quiniemu i pokonał po raz czwarty Yoela. Był to pierwszy poker Bale’a podczas występów w Madrycie. Dwie bramki w przeciągu dziesięciu minut zdobył jeszcze Karim Benzema i Los Blancos mogli się już skupić na urlopach.

Nie wiemy jednak jak potoczyłyby się losy tego spotkania gdyby goście zagrali przez cały mecz w pełnym składzie. Na słowa uznania zasługuje dzisiaj Gareth Bale bo do czterech bramek dorzucił jedną asystę. Pochwalić możemy również Karima Benzemę, Cristiano oraz za wspaniałe trzy asysty Jamesa Rodrígueza.

Po raz drugi w tym sezonie lecz w innych rozgrywkach zespół prowadzony przez Rafę Beníteza przeszedł do historii z powodu wysokiej skuteczności. Z Malmö było to osiem bramek zaś dzisiaj z Rayo aż dziesięć. Teraz będzie pora na naładowanie akumulatorów przed najważniejszą częścią sezonu. Warto dodać, że dzisiaj koszulek Królewskich nie zdobił już emblemat za wygraną Klubowych Mistrzostw Świata sprzed roku. Straciliśmy go na rzecz Barcelony, która dzisiaj wygrała w finale tych rozgrywek z River Plate 3:0. Być może ten fakt sprawi, że klub zarządzany przez Florentino Péreza będzie miał jeszcze większą motywację aby za wszelką cenę odzyskać tytuły jakie stracił w poprzednim sezonie.