Powrót Jamesa

James Rodríguez dochodzi do siebie po kontuzji. W spotkaniu z Getafe rozegrał pełny wymiar czasu, mogłoby się wydawać, że to żaden wyczyn, ale jeśli wspomnimy, że to dopiero pierwszy mecz Kolumbijczyka rozegrany od deski do deski od sierpnia? Ostatnim meczem, w którym James grał od początku do końca było Ligowe starcie z Betisem. Zawodnik miał w końcu 90 minut, w których mógł poprawić statystyki, odzyskać pewność siebie i pokazać, że po kontuzji nie ma już śladu.

James był motorem napędowym Realu w pierwszej połowie spotkania, w drugiej połowie zawodnik ten próbował poderwać zespół do walki, choć jego koledzy udali się chyba na małą drzemkę. Był zawodnikiem Realu z 93,1% skutecznością podań (81 na 89 celnych). Najlepiej podawał też piłkę na połowie rywala (65 podań).

Jego podania były groźne i stwarzały zagrożenia dla rywali. Pomocnik zaliczył jedną asystę drugiego stopnia podając do Bale’a, a ten z kolei do Benzemy. Francuz zdobył wówczas gola na 2:0. Kolumbijczyk dobrze współpracował z Lucasem na prawej stronie. Jak dotychczas miał celność podań na poziomie 87,5%, w tym meczu udało mu się ją poprawić. Grał z większą swobodą.

Na koniec spotkania Benítez przyznał, że gra Jamesa się poprawiła. Hiszpan też chciał rozwiać wszelkie wątpliwości co do ich relacji: „Ciężko pracował, musiał dużo biegać. Nie miał z tym problemu. Kolejne mecze poprawią jego przygotowanie fizyczne, bo co do jakości nie ma zastrzeżeń.”

Po hałasie, gniewie, wymianie zdań i siadaniu na ławce, James odzyskał swoją pozycję w zespole. Jego ciężka praca sprawiła, że stał się w ostatnim meczu zawodnikiem z największą liczbą odbiorów (10). To jasne, że James będzie chciał na El Madrigal rozegrać kolejne 90 minut pomimo tego, że do gry będzie gotowy Isco.