Pierwsza połowa, która powinna trwać dwa razy dłużej

Królewscy od początku dobrze weszli w spotkanie i zaczęli atakować, a goście nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Na pierwsze gole nie trzeba było długo czekać, bo do akcji wkroczyło całe BBC.

Najpierw, po dośrodkowaniu Toniego Kroosa z rzutu rożnego, gola po strzale głową zdobył Gareth Bale, a dwie minuty później, po podaniu od Benzemy piłkę do siatki wpakował Cristiano. Kolejną bramkę, tym razem autorstwa Karima oglądaliśmy natomiast w 12-tej minucie po podaniu Walijczyka.

Podopieczni Zidane’a pomimo wysokiego prowadzenia nie zwalniali tempa i w dalszym ciągu oblegali bramkę Cuéllara, co w 18-tej minucie zamieniło się w kolejnego gola Ronaldo.

Następnie groźną sytuację stworzyli sobie piłkarze Sportingu, ale wspaniałą interwencją popisał się Keylor Navas. Później zrobiło się trochę spokojniej i swoje okazje do strzałów miały obie drużyny, a ostatecznie znów trafił Real Madryt, który po golu Benzemy w 41 minucie podwyższył prowadzenie na 5:0.

Wszystko byłoby niemal idealnie gdyby nie to, że w końcówce Bale doznał kontuzji i przedwcześnie musiał opuścić murawę.

Druga połowa rozpoczęła się od dwóch zmian w ekipie gospodarzy i gości. Kontuzjowanego Garetha Bale’a po przerwie zmienił Jesé natomiast w drużynie Abelardo Halilovicia zmienił Ndi.

Bez Walijczyka na boisku gra Królewskich jednak nie wyglądała tak doskonale jak w pierwszych 45-ciu minutach spotkania gdzie podopieczni Zizou mieli mniej klarowniejszych sytuacji do podwyższenia rezultatu co starał się co jakiś czas wykorzystywać Sporting.

W 60 minucie francuski trener zdecydował się na wprowadzenie Jamesa, który zastąpił bardzo dobrego w tym starciu Isco. Niestety dwie minuty później to Sporting przeprowadził bardzo dobrą akcję gdzie Jony wyłożył piłkę do Ismy López a ten umieścił piłkę w siatce obok interweniującego Keylora Navasa. To niestety nie była ostatnia zła wiadomość w tym spotkaniu bo kilkadziesiąt sekund później boisku z powodu urazu musiał opuścić Karim Benzema, który ucierpiał po uderzeniu…Jamesa Rodrígueza. Snajpera Los Blancos zmienił Mateo Kovačić.

Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie i po końcowym gwizdku sędziego Undiano Mallenco, Zidane mógł cieszyć się z drugiego z rzędu zwycięstwa na ławce pierwszej drużyny oraz z kolejnych pięciu bramek strzelonych przez jego podopiecznych. Jeśli oceniać mielibyśmy dwie połowy niedzielnego spotkania to pierwszą nazwalibyśmy tą odmienioną przez Zizou a drugą powrotem do przygody z Realem Madryt Rafy Beníteza.

Real Madryt  5:1 Sporting Gijón
 1-0 Gareth Bale 7 min.                5-1 Isma López 62 min.
 2-0 Cristiano Ronaldo 9 min.
 3-0 Karim Benzema 12 min.
 4-0 Cristiano Ronaldo 18 min.
 5-0 Karim Benzema 41 min.