Ronaldo człowiekiem z czekolady?

Cristiano Ronaldo celebrates against Elche while scoring

Jeden z najlepszych komentatorów na świecie, dawniej piłkarz, Andy Gray kilka lat temu skomentował samouwielbienie Sounessa:

„Gdyby był z czekolady, sam by się zjadł”

Teraz natomiast Przemysław Rudzki – zastępca redaktora w przeglądzie sportowym ,w blogu „English Breakfast” mówi, że te słowa idealnie pasują do Ronaldo. Wyraża on swoje przerażenie osobą piłkarza. Nie jest on przerażony samymi skandalami, czy też romansami piłkarza,ale zachowaniem na filmie. Redaktor zobaczył w nim mającego obsesję na swym punkcie człowieka, dla którego ważny jest sukces i własna ambicja. Według niego Ronaldo wychowuje syna na swe podobieństwo, gdyż tak samo jak on wychowuje się bez matki i żyje w dość idealnym świecie wykreowanym przez własnego ojca. Uważa on, że w filmie panuje dość nudny styl życia piłkarza a samouwielbienie traktuje jako swojego rodzaju przypadłość portugalską. Odnosząc się do tego, moim zdaniem redaktor ma trochę racji, jednakże film to film. Gdyby piłkarz nie był zapatrzony w sukces i ambicje, czy po pierwsze byłby tak dobrym piłkarzem jak teraz? Czy osiągnąłby to co ma? W filmie niejednokrotnie podkreślał, że chce wychować syna na dobrego człowieka i pozna się to po owocach, za kilka lat. Mimo wielkiego bogactwa Ronaldo potrafi pomagać, w końcu nie pije i nie tatuuje się by moc oddawać krew i by nie iść w ślady ojca. Z jednym się można zgodzić. W dzieciństwie nie był doceniany wiec teraz chce być, ale taki człowiek jak on zasługuje na szacunek i docenienie przez każdego. W końcu jest częścią historii.