Męczarnie i remis w meczu z Betisem!

Betis od początku zaczął grać bardzo agresywnie i nacierać na bramkę Keylora Navasa. Real Madryt nie potrafił z kolei stworzyć sobie klarownych sytuacji, grając w ataku pozycyjnym, co w 7 minucie wykorzystali gospodarze. Najpierw w bramkarza Królewskich trafił Fabián, a później piłka trafiła do Álvaro Cejudo, który następnie mocnym uderzeniem skierował ją do siatki i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Po kilku minutach spokojniejszej gry, oba zespoły znów przeszły do ofensywy i mogliśmy oglądać okazje bramkowe po obu stronach boiska. Real musiał odrabiać straty, a swoich szans pod bramką Adána próbował między innymi Isco, który trafił jednak w sam środek bramki. Później strzelał również James, ale znów nieskutecznie. Tempo meczu było zaskakująco wysokie, a Los Blancos grali bardzo nerwowo w obronie. Niepokój było też widać na twarzy Zidane’a.

W 32. minucie najlepszą okazję zmarnował Cristiano, który nieczysto trafił w piłkę, a chwilę później z rzutu rożnego bliski zdobycia gola był Pepe. Następnie po ewidentnym faulu na Benzemie w polu karnym, sędzia nie odgwizdał przewinienia i nie podyktował oczywistej jedenastki, jaka należała się Królewskim. Do końca pierwszej połowy atakowały oba zespoły, ale wynik nie uległ już zmianie i zawodnicy opuścili murawę przy stanie 1:0 dla gospodarzy.

Po powrocie z przerwy, podopieczni Zidane’a próbowali odrabiać straty i jak najszybciej chcieli doprowadzić do remisu. Betis został zepchnięty do defensywy, ale ostatecznie skończyło się tylko na strachu i nieskutecznym uderzeniu Benzemy. Chwilę później kontuzjowany z boiska został zwieziony bohater gospodarzy – Fabián. Następnie po kornerze swoją okazję miał pozostawiony bez krycia James, który strzelił jednak w sam środek bramki.

Mimo prowadzenia pech nie opuszczał Betisu, który stracił kolejnego zawodnika – z urazem z murawy zszedł Kadir. Po 60. minucie Real obległ bramkę Adána, ale znowu nie przyniosło to żadnych efektów. Gospodarze ciągle wyprowadzali groźne ataki, aczkolwiek Real Madryt przeważał, jeżeli chodzi o jakość gry. Ostatecznie po 70-ciu minutach od pierwszego gwizdka Los Blancos w końcu trafili (niestety ze spalonego … którego nie dojrzał sędzia), a autorem gola był Karim Benzema.

Królewscy nie odpuszczali i zamknęli Betis we własnym polu karnym, co skończyło się podyktowaniem dla nich rzutu wolnego, który nie dał jednak żadnych specjalnych efektów. Następnie wspaniałym strzałem popisał się James, a chwilę później z niespełna metra uderzał Karim, ale genialną interwencją gospodarzy uratował Adán. Potem bliski przerwania fatalnej passy dwóch miesięcy bez gola na wyjeździe był Cristiano, aczkolwiek piłka znów poszybowała ponad poprzeczką.

W końcowych minutach zamieszanie pod bramką Betisu nie malało, ale ostatecznie to gospodarze wyszli ze świetną kontrą, która nie zmieniła jednak wyniku spotkania. Real Madryt miał jeszcze kilka okazji, ale żadnej nie udało się wykorzystać i mecz zakończył się remisem 1:1.