Spełniony obowiązek

Mecz dziewiątej kolejki La Ligi Santander rozegrany na stadionie Santiago Bernabéu w Madrycie zakończył się wynikiem 3:0. 

Spotkanie mocno rozpoczęła drużyna z Madrytu, która już w drugiej minucie mogła strzelić pierwszego gola. Znakomity strzał oddany przez Isco został wyblokowany przez bramkarza gości, Marko Dmitrovicia. Kolejne minuty naznaczone były przeważnie próbami Królewskich, choć chwilami także goście potrafili zaskoczyć prezentując bardzo szybkie i przemyślane, jednak nie przynoszące żadnego efektu akcje. Wynik uległ zmianie w 18 minucie, kiedy po świetnym dośrodkowaniu Asensio piłka trafiła wprost na głowę Sergio Ramosa. Hiszpan jednak tylko lekko ją musnął, gdyż w ostateczności futbolówkę do bramki wbił Paulo Oliveira, środkowy obrońca drużyny z Kraju Basków. Następna bramka dla Królewskich nadeszła bardzo szybko…Dobrze pracujący Isco w 27 minucie fenomenalnie dośrodkował do Marco Asensio, który bez chwili namysłu zdecydował się na strzał. Jak się okazało był to strzał w dziesiątkę! Drugie trafienie dało Los Blancos spokój i opanowanie, które pozwoliło spokojnie doprowadzić do zakończenia pierwszej połowy. Mogła ona zakończyć się nawet wynikiem 3:0, po tym kiedy strzał Casemiro z 30 metrów minął bramkę dosłownie o centymetry. Ważną sytuacją pierwszej połowy było również spięcie między Casemiro a Cote, który został wcześniej sfaulowany przez Nacho. Sędzia nie odgwizdał oczywistego faulu naszego obrońcy (oszczędził mu także żółtej kartki, która byłaby już 5 w tym sezonie ligi hiszpańskiej dla tego zawodnika), a Cote swoją złość wyładował na nadchodzącym Brazylijczyku. Finalnie oboje zawodnicy obejrzeli żółty kartonik, co spotkało się z silnie demonstrowanym niezadowoleniem naszej ,,14”. 

Druga połowa była stanowczo mniej dynamiczna niż pierwsze 45 minut, jednak i tu nie zabrakło emocji. Kibice mogli oglądać przede wszystkim irytację Cristiano, który po prostu nie miał dziś swojego dnia na Santiago Bernabéu. Portugalczyk mimo usilnych prób w żaden sposób nie mógł trafić do siatki Armeros. Znakomitą okazję do podwyższenia prowadzenia Królewskich miał po raz kolejny Isco, który drugi raz przegrał walkę sam na sam z goalkeeperem gości. Swoją szansę na gola mógł i, z pewnością powinien od sędziego otrzymać dzisiaj także zespół z Eibaru. W 54 minucie Inui po szarży w polu karnym został powalony przez Casemiro. Mimo, że arbiter nakazał kontynuować grę, a sam faulowany zawodnik zbytnio nie protestował powtórki pokazały, że Brazylijczyk powinien w tym momencie zakończyć swój występ, a rywalom należała się ,,jedenastka”. W dalszej części meczu Zinedine Zidane zdecydował się na zmiany, które były bardzo znaczące dla dalszego rozwoju spotkania. Za Marco Asensio na boisku zameldował się Karim Benzema, Dani Ceballos ustąpił miejsca Marcelo, a Isco Lucasowi Vazquezowi. Na efekty nie trzeba było długo czekać…W 82 minucie Santiago Bernabéu mogło po raz kolejny cieszyć się z gola. Całą akcję rozpoczął Theo, który ruszył lewym skrzydłem, a następnie podał piłkę do Marcelo. Brazylijczyk odegrał do Benzemy, ten fantastycznym podaniem minął obrońców Eibaru, a tym samym oddał piłkę do kolegi z numerem ,,12″ na plecach. Ten solidnym i pewnym strzałem pozostawił bez szans Dmitrovicia. W końcówce meczu swoją kolejną okazję zmarnował Ronaldo, a w 92 minucie dobrze spisującego się dzisiaj pod nieobecność Keylora Navasa Kiko Casillę chciał pokonać Inui, jednak całe szczęście nie udało mu się wpłynąć na zmianie rezultatu.

Mecz zakończył się pewną i sprawiedliwą wygraną Los Blancos. Mimo, że wygrana z drużyną z Kraju Basków była dziś oczywistym obowiązkiem, to trzeba powiedzieć, że spotkanie napawa optymizmem. Piłkarze zaprezentowali dobrą, solidną grę i udowodnili swoim kibicom, że mimo niepokojących statystyk i podniesionych alarmów są w stanie zaprezentować piękny football. Niezmiernie cieszy świetna gra Asensio, który odegrał dzisiaj ogromną rolę w zwycięstwie naszej drużyny notując asystę i gola. Fantastycznym widokiem była także świetna współpraca i zrozumienie między Isco a wspomnianym powyżej piłkarzem, a duet, który tworzą z pewnością jest jedną z najgroźniejszych broni Realu Madryt. Jeśli chodzi o minusy to na pewno martwić może forma Cristiano Ronaldo, który jak już wspomnieliśmy nie może zaliczyć tej potyczki do udanych. Portugalczykowi dzisiaj nie wychodziło kompletnie nic, co z kolei jedynie potęgowało jego frustrację. Pozostaje nam tylko mieć nadzieję, że nasza ,,7” nadal bierze rozpęd pod wielką górę jaką okazała się być dla niego hiszpańska liga. Królewscy wskakują na 3 miejsce w tabeli goniąc Valencię, która w tym momencie odskakuje jedynie o jedno oczko. Pościg za Barceloną wciąż trwa, jednak na razie zawodnicy Ernesto Valverde nie zawodzą i wyprzedają naszą drużynę aż o 5 punktów. Kolejny mecz ligowy już w sobotę, kiedy Real Madryt zamelduje się w Gironie by zmierzyć się z lokalną drużyną. Przed tym spotkaniem czeka nas początek Copa del Rey. Czwartek, 21:30, CF Fuenlabrada – Real Madryt, zapraszamy!

Real Madrid vs SD Eibar 3:0 (2:0) – 22.10.2017

1:0 – Paulo Oliveira (OG) 18’

2:0 – Marco Asensio 27′

3:0 – Marcelo 82′