Sport: Koalicja kontra Pérez


Obecny sezon dla Florentino jest już trzynastym w roli prezesa Realu Madryt. Szef Królewskich zasiada na najwyższym stanowisku od 2000 roku z przerwą w latach 2006-2009. Trzynastka jest dla Florentino jednak pechowa, ponieważ na kolejny projekt sportowy spada coraz więcej cieni i coraz mniej światła. Kibice coraz bardziej powątpiewają w zdolności przywódcze hiszpańskiego biznesmana i nie chcą już przymykać oczu na zatracanie klubowych ideałów.

W ostatnim czasie mecze na Santiago Bernabéu muszą być dla Florentino trudne i to nie z powodu wydarzeń na boisku. Na trybunach coraz częściej i coraz głośniej kibice skandują „¡Florentino dimisión!” co w tłumaczeniu na język polski oznacza – „Florentino, podaj się do dymisji”. Z powodu zbliżających się wyborów takie okrzyki mogą budzić niepokój.


Zmiana statutu w 2012 roku wielu socios zamknęła szansę na zajęcie miejsca Péreza, a żeby ubiegać się o fotel prezesa trzeba posiada bardzo gruby portfel. Jednak jak donosi portal „Soy Madridista” już w niedługim czasie może zostać zaprezentowany nowy model funkcjonowania klubu. Nową propozycję zamierzają przedstawić Manolo Sanchís i Fernando Hierro, a klub miałby funkcjonować podobnie do Bayernu Monachium: po jednej stronie socios a po drugiej stronie organizacja na czele której stoją byłe klubowe legendy.

Ze wszystkim może być także powiązany Raúl González, który nie tak dawno zakończył piłkarską karierę. Były napastnik zamierza z powodów rodzinnych pozostać jednak w USA, a do Hiszpanii wrócić dopiero w 2017 roku. To właśnie na rok 2017 zaplanowano następne wybory na prezesa Realu Madryt. Cała trójka pożegnała się z Madrytem za kadencji Florentino, a przeciągnięcie Raúla na swoją stronę może mieć gigantyczne znaczenie. Pérez od dawna zabiega o względy byłego najlepszego klubowego strzelca i oferuje mu miejsce u swego boku – czy to na stanowisku dyrektorskim czy też miejsce na ławce trenerskiej. Ten jednak pozostaje obojętny na propozycje.

Florentino nie miał najlepszych relacji z Hierro i Sanchísem, a pożegnanie Raúla zorganizowano ze sporym poślizgiem. Podobnie pożegnano się w tym roku z Casillasem. Z każdym z nich rozstano się nieproporcjonalnie do tego, co zrobili dla klubu.