Trzeci sprawdzian Zidane’a

Wczorajszy mecz Sportingu Gijón z Realem Sociedad zainaugurował 21. kolejkę rozgrywek o mistrzostwo Hiszpanii. Królewscy jutro w Sewilli, na stadionie Benito Villamarín, zmierzą się o 20:30 z miejscowym Betisem.Będzie to trzecie spotkanie, w którym na ławce trenerskiej Realu Madryt zasiądzie Zinédine Zidane, ale pierwsze poza Madrytem. Betis nie powinien być wymagającym rywalem, co potwierdza ligowa tabela, ale mecze wyjazdowe z reguły są trudniejsze.

Zielono-biało-zielone koloseum, jak określają swój stadion fani Betisu, nigdy nie było zbyt gościnne dla trenera Królewskich. Dla Francuza będzie to pierwsza wizyta w Sewilli w roli szkoleniowca, ale wcześniej bywał tam kilkukrotnie jako piłkarz, jednak nigdy nie odniósł zwycięstwa na Benito Villamarín. Ze swoją „klątwą” zmaga się również bramkarz Realu Madryt, Keylor Navas, który nie zachował czystego konta w meczu wyjazdowym od listopada minionego roku. Zarówno trener jak i bramkarz będą chcieli jutro zakończyć niekorzystne dla siebie serie.

Ze względu na uraz Garetha Bale’a, Zidane po raz pierwszy będzie musiał radzić sobie bez tercetu BBC, który odegrał kluczową rolę w poprzednich zwycięstwach. Walijczyk jest ostatnio w świetnej formie, jednak w ostatnim spotkaniu z powodu urazu musiał opuścić boisko. Absencja Bale’a to nie jedyny problem Realu. W kadrze na spotkanie, również ze względu na kontuzję, nie znalazł się kapitan Królewskich, Sergio Ramos. Trener ma do dyspozycji bardzo mocną, liczną kadrę, co podkreślał kilkukrotnie na przedmeczowej konferencji, więc ze skompletowaniem wyjściowej XI nie powinien mieć problemu.

Bukmacherzy i statystyki nie dają gospodarzom większych szans. Niewiele możemy zarobić na zwycięstwie Królewskich. Jeżeli rzucimy okiem na ostatnie spotkania pomiędzy oboma zespołami, zauważymy że Betis po raz ostatni pokonał Real ponad 3 lata temu, fani Beticos mogą pocieszać się faktem, że miało to miejsce właśnie na Benito Villamarín. Historia najnowsza to jednak dominacja Realu Madryt. Dwa ostatnie mecze z drużyną z Sewilli, Królescy rozstrzygali na własną korzyść manitą. W obu spotkaniach pod wodzą Zidane’a, Los Blancos również aplikowali rywalom po pięć goli. Wbrew kurtuazji, jaką Zizou zaserwował dziennikarzom na konferencji, realnie patrząc na dyspozycję obu klubów każdy inny wynik niż zwycięstwo, wysokie zwycięstwo gości byłby sporą niespodzianką.