José Mourinho udzielił obszernego wywiadu, w którym wrócił do swojego powrotu do Realu Madryt, wspominał pracę w Romie i opisał zmiany zachodzące w futbolu. W przyszłym tygodniu ma ponownie odwiedzić Rzym, tym razem jako trener Realu, który zmierzy się z jego byłym klubem w Lidze Mistrzów.
Powrót do Realu Madryt
Mourinho przyznał, że spekulacje o jego powrocie do Realu rozpoczęły się, zanim doszło do jakiegokolwiek kontaktu. W tamtym czasie pracował w Benfice i – jak podkreślił – był szczęśliwy w klubie położonym niedaleko jego domu. Zakładał, że wypełni trzyletni kontrakt.
Plotki pojawiły się po zmianie trenera w Realu Madryt w trakcie sezonu, a następnie po objęciu zespołu przez Álvaro Arbeloę. Mourinho nie traktował ich poważnie. „Pomyślałem: «To tylko plotka». Byłem w Benfice, myślałem o Benfice i jej przyszłości. Nigdy nie sądziłem, że to prawda” – wspominał.
Futbol zmienia się, ale niekoniecznie ewoluuje
Zdaniem Mourinho zmiany w futbolu mają raczej charakter cykliczny niż rozwojowy. Zwrócił uwagę na większe możliwości klubów, a także na fizyczną przemianę piłkarzy. Wspomniał, że drużynom często towarzyszą dziś rozbudowane sztaby, a lista osób podróżujących z zespołem może obejmować dziesiątki pracowników.
„Ale czy wszyscy są potrzebni? Po prostu prezes za nich płaci. Płaci dużo, a dziś kosztują znacznie więcej” – powiedział Mourinho, opisując liczbę analityków, pracowników mediów społecznościowych i innych członków zaplecza klubowego.
Trener Realu zauważył również, że kariery szkoleniowców są dziś krótsze. „Łatwo dostać się na szczyt, ale równie łatwo zniknąć” – stwierdził. Wspomniał, że podczas dawnych spotkań UEFA spotykał między innymi Alexa Fergusona, Fabio Capello, Giovanniego Trapattoniego, Marcella Lippiego i Arsène’a Wengera. Obecnie – jak ocenił – na stanowiskach trenerskich pojawia się inny typ szkoleniowców.
Mourinho porównał też podejście do taktyki. Kiedyś studiował włoski futbol, aby lepiej poznać obronę strefową, podczas gdy obecnie częściej stosuje się krycie indywidualne. „To nie ewolucja, ale transformacja” – podsumował.
Sprawa Manchesteru City i przyszłość trenera
Zapytany o postępowanie dotyczące Manchesteru City, Mourinho zażartował, że na ostateczne rozstrzygnięcie trzeba będzie długo czekać. Zwrócił uwagę, że po wyroku może nastąpić apelacja. „My dwaj, mający około 60 lat, musimy mieć szczęście, żeby dożyć ostatecznej decyzji” – powiedział.
O swojej przyszłości mówił krótko: „Dopóki będę zdrowy, będę pracował”.
Relacje z sędziami i wizyta Carlo Ancelottiego
Mourinho nie uważa, by problemy w jego relacjach z sędziami wynikały z jego zachowania. „Problemem jest pech, który mam, kiedy trafiam do określonego klubu” – stwierdził. Wspomniał między innymi o sprawie Negreiry, która – jak zaznaczył – była ważnym tematem w Realu, zanim stała się powszechnie znana.
Ciepło wypowiedział się o Carlo Ancelottim, który niedawno odwiedził ośrodek treningowy Realu i chciał porozmawiać z piłkarzami. Interesował się między innymi Viníciusem, Rodrygo i Éderem Militão. Zapytał też o kontuzjowanego Endricka, a Mourinho pozwolił mu przyjechać.
„Ale przecież jesteś chory, Carlo! Taki właśnie jest Carlo” – opowiadał Mourinho. Dodał żartobliwie, że zdjęcia włoskiego szkoleniowca w klubowych korytarzach zaczynają go już męczyć.
Wyjątkowa więź z Romą
Mourinho podkreślił, że z większością byłych klubów łączą go szczególne relacje. Wyjątkiem jest Tottenham, w którym pracował w czasie pandemii COVID-19. Puste trybuny i ograniczone kontakty sprawiły, że nie zbudował tam takiej więzi jak w innych miejscach. W Fenerbahçe spędził z kolei zaledwie 13–14 miesięcy.
Rozstanie z Romą było dla niego bolesne. Zapewnił, że nie zamierza krytykować ani klubu, ani jego władz. „Kiedy odchodzę, robię to z czystymi rękami i poczuciem, że to na zawsze pozostanie moim domem” – powiedział.
Wspomniał również o finale Ligi Europy w Budapeszcie w 2023 roku, w którym Roma przegrała z Sevillą po rzutach karnych. Po powrocie z wakacji czuł się – jak sam ujął – „jak martwy”, ponieważ UEFA ukarała go w związku z wydarzeniami po meczu. Mourinho zaznaczył, że jego odpowiedzialność dotyczyła obrażania sędziego na parkingu, a nie incydentu na lotnisku, podczas którego kibice Romy zaatakowali Anthony’ego Taylora.
Trener przyznał, że jego stanowisko różniło się od podejścia władz klubu do wydarzeń po finale. „Wróciłem już «martwy» i kilka miesięcy później mnie zwolniono” – powiedział. Dodał, że nie chce publicznie opowiadać o kulisach rozstania, ale nie żywi urazy do Dana Friedkina.
„Francesco Totti jest nietykalny”
Mourinho nie zgodził się z określeniem go mianem drugiego największego idola kibiców Romy po Francesco Tottim. „Francesco jest nietykalny. Nie czuję się mu bliski i nie uważam, że jestem drugi w sercach kibiców” – zaznaczył.
Podkreślił, że Roma ma wspaniałą historię i wielu ważnych piłkarzy. Wymienił między innymi Bruno Contiego. „Byłem po prostu człowiekiem, który dał tam z siebie wszystko” – powiedział. Dodał, że finał Ligi Europy w Budapeszcie w większym stopniu niż triumf w Lidze Konferencji Europy określił jego więź z kibicami.
Powrót do Rzymu i sprawa Prestianiego z Viníciusem
Przed powrotem do Rzymu Mourinho spodziewa się przede wszystkim szacunku ze strony kibiców Romy. „Muszę się przygotować, bo po raz pierwszy będę tam bez wsparcia kibiców giallorossich. Nie oczekuję przyśpiewek ani transparentów, tylko dużego szacunku” – zapowiedział.
Trener Realu odniósł się również do sprawy Gianluki Prestianniego i Viníciusa. Określił ją jako delikatną i trudną do opanowania. Zaznaczył, że Prestianni został zawieszony z innego powodu niż rasizm, a sam zawodnik zaprzeczał oskarżeniom. Mourinho stwierdził, że nie przedstawiono dowodów potwierdzających zarzut i że każda publiczna wypowiedź w tej sprawie mogła spotkać się z krytyką.
„Najbardziej podoba mi się w zakończeniu tej historii to, że po jednej stronie był wspaniały chłopak, a po drugiej – perfekcyjny chłopak. Był problem, ale ostatecznie mogłem poznać ich obu” – powiedział. Dodał, że zarządzanie tą sytuacją było bardzo trudne.



