Turcja - Arda Guler 1 | Reprezentacja Turcji
Shutterstock/Maciej Rogowski

José Mourinho odrzucił zarzuty, że Arda Güler powinien zostać wyrzucony z boiska podczas zwycięstwa Realu Madryt nad Sevillą 4:1. Trener przyznał, że nie widział nagrania potwierdzającego, iż pomocnik uderzył łokciem rywala.

Incydent przy stanie 0:0

Do sytuacji doszło, gdy na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis. Güler starł się z Gerardem Fernándezem, a zawodnicy i członkowie sztabu Sevilli gwałtownie protestowali. Sędzia nie przerwał gry i nie ukarał piłkarza Realu Madryt.

Po końcowym gwizdku Mourinho odniósł się do dyskusji wokół tureckiego pomocnika. Trener stwierdził, że nie widział żadnych ujęć, które potwierdzałyby zarzuty, i zasugerował, że szkoleniowiec Sevilli Luis García Plaza próbuje odwrócić uwagę od wyniku spotkania.

Mourinho: Nie widziałem żadnych nagrań

„Nikt nie był w stanie pokazać mi, że wydarzyło się to, o czym mówią. Nie ma żadnych nagrań. Poprosiłem o zapis transmisji telewizyjnej, a także o materiały od mojego sztabu, który ma kamerę taktyczną. Nie zobaczyłem niczego, co potwierdzałoby te zarzuty ani wyjaśniało, dlaczego Luis García Plaza był tak zdenerwowany” – powiedział Mourinho na konferencji prasowej.

Portugalczyk zaznaczył, że nie miałby problemu z przyznaniem, gdyby w przyszłości sędziowska decyzja zadziałała na korzyść jego zespołu. Dodał jednak, że jego zdaniem częściej będzie działo się odwrotnie.

„Jeśli do soboty ktoś przedstawi mi wyraźne i obiektywne nagranie sytuacji, której nie zauważyłem, a zawodnik twierdzi, że w ogóle do niej nie doszło, wtedy o tym porozmawiamy. Do tego czasu – nic” – podsumował trener Realu Madryt.