José Mourinho nie pojawił się na obowiązkowej konferencji prasowej po wygranym przez Real Madryt 1:0 meczu z Villarrealem. Portugalczyk miał tłumaczyć swoją decyzję chęcią poprowadzenia drużyny w nadchodzących spotkaniach z Sevillą i Barceloną.
Mourinho wybrał milczenie po meczu
Spotkanie z Villarrealem było pełne napięcia, a emocje dodatkowo podgrzała czerwona kartka dla Viníciusa. Real Madryt zdobył trzy punkty po zwycięstwie 1:0, ale Mourinho przeżywał mecz bardzo nerwowo i w kilku jego momentach wyraźnie okazywał niezadowolenie.
Według doniesień szkoleniowiec przekazał w klubie: „Chcę być przy linii bocznej w meczach z Sevillą i Barceloną”. Miał zdecydować się na nieobecność przed mikrofonami, by uniknąć wypowiedzi, które mogłyby doprowadzić do kary dyscyplinarnej i pozbawić go możliwości prowadzenia zespołu w ważnych spotkaniach.
Nawiązanie do pierwszego pobytu w Realu
Decyzja Mourinho przypomniała jego wcześniejszy okres pracy w Realu Madryt, gdy często wdawał się w spory z mediami, odmawiał odpowiadania na pytania niektórych dziennikarzy lub wysyłał na konferencje swojego asystenta, Aítora Karankę.
Relacje Portugalczyka z prasą były wówczas jednym z najczęściej komentowanych tematów w hiszpańskim futbolu. Ponad dekadę później Mourinho ponownie znalazł się w centrum uwagi, tym razem wybierając milczenie, by – jak wynika z przekazanych informacji – nie ryzykować nieobecności na ławce trenerskiej podczas nadchodzących meczów.



